Zamknij

Emerytury okiem eksperta: ani IKE, ani ZUS nie pomogą

20.04.2021 18:54
Ani IKE, ani ZUS nie są gwarantem godnych emerytur
fot. Marek BAZAK/East News

IKE czy ZUS? Przed takim wyborem niebawem staną Polacy, którzy zdecydują, gdzie trafią pieniądze z likwidowanych funduszy emerytalnych. Choć pieniędzy w puli jest sporo, o wysokich emeryturach można już tylko marzyć.

Likwidacja OFE miała być przedmiotem głosowania w Sejmie, lecz wszystko wskazuje na to, że o dalszych losach oszczędności Polaków posłowie zdecydują dopiero podczas kolejnego posiedzenia 19 maja.

Czasu jest niewiele. Planowo już w czerwcu Polacy, którzy zaufali Otwartym Funduszom Emerytalnym zdecydują, co stanie się z tymi pieniędzmi. Mowa o ponad 148 mld zł.

ZUS czy IKE? Ekspert: nie ma gwarancji godziwych emerytur

Dr Artur Bartoszewicz, ekspert ekonomiczny Instytutu Jagiellońskiego i wykładowca SGH, pytany przez PAP odpowiadał na pytanie o to, który wariant wybrałby po likwidacji OFE.

Projekt, którym zajmą się w maju posłowie, zakłada, że po likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych, pieniądze z automatu trafią do IKE (Indywidualne Konta Emerytalne). Będzie można też złożyć wniosek o przeniesienie tych pieniędzy do ZUS. Każda z tych opcji niesie za sobą konsekwencje finansowe: przy wyborze IKE zapłacimy 15 proc. opłatę przekształceniową, przy wyborze ZUS – zapłacimy podatek dochodowy, o który zmniejszona zostanie emerytura.

Ekspert przy okazji odpowiedzi na powyższe pytanie zwrócił uwagę na kondycję systemu emerytalnego. Jak zaznaczył, "tu nie ma rozwiązania lepszego i gorszego".
Ekonomista wskazał, że stworzony w efekcie reformy emerytalnej w 1999 roku system "jest chory" i trudno na nim budować bezpieczeństwo finansowe. Zaznaczył, że póki co, nie ma środków, które zabezpieczałyby przyszłe emerytury.

ZUS wypłacając zobowiązania obecnym emerytom nie gromadzi kapitału na nasze świadczenia, a już wiadomo, że z powodów demograficznych przyszłe wpływy ze składek będą mniejsze 

Dr Artur Bartoszewicz

Zdaniem eksperta ZUS okaże się słusznym wyborem, jeśli oszczędzający ma przed sobą tylko kilka lat pracy. - Jeżeli przed nim jest kilkanaście lub kilkadziesiąt lat aktywności zawodowej i gotów jest podjąć ryzyko, by zwiększyć swoje zasoby emerytalne, to może rozważać IKE - powiedział.

IKE to rozwiązanie, które nie jest pozbawione wad. Jak dodał ekspert, to opcja „z założenia niestabilna, oparta na koniunkturze i sprawności zarządzających środkami”.

Ekonomista podkreślił, że aby takie zabezpieczenie w Polsce powstało, to obecni 20, 30 czy 40-latkowie powinni odkładać połowę swoich zarobków, co - jak zaznaczył - jest niemożliwe, ponieważ na to może sobie pozwolić tylko "garstka", która "w dużej mierze skorzystała na zmianach wprowadzonych po 1999 roku".

Dodał jednak, że ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie gwarantuje, że emerytury Polaków będą godziwe.  - Owszem, IKE stwarza możliwość powiększenia mojego kapitału, ale niestabilność rynkowa powoduje, że ja nie mam pewności, jaka będzie moja emerytura - wyjaśnił.

IKE i ZUS. Różnice, wady, zalety

Jakie konsekwencje niesie za sobą decyzja o pozostaniu w IKE? Zalet jest niewiele: środki będą dziedziczone i będą stanowiły „własność prywatną”. Wątpliwą zaletą jest też zwolnienie wypłaty środków z IKE z podatku dochodowego, gdyż niejako jego odpowiednikiem ma być opłata przekształceniowa w wysokości 15 proc. aktywów.

Czy lepiej przenieść środki do ZUS? Po złożeniu takiej deklaracji pieniądze zostaną zapisane na indywidualnym koncie prowadzonym w ZUS, a odpowiadające im aktywa trafią do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Środki zostaną wypłacone wraz z emeryturą i będą odpowiednio pomniejszone o wartość podatku dochodowego (17 lub 32 proc). Mało tego, pieniądze te nie będą dziedziczone.

RadioZET.pl/PAP