Samorządowcy chcą od rządu zwrotu 103 mln zł za reformę edukacji

Piotr Drabik
21.05.2019 17:53
Edukacja. Samorządowcy chcą zwrotu od rządu 103 mln zł za zmiany w szkołach
fot. Grzegorz Banaszak/REPORTER/East News

Zwrotu ponad 103 milionów złotych domagają się samorządy 10 największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich. To koszty, jakie samorządy musiały ponieść dwa lata temu w związku z reformą edukacji. Prezydenci miast złożyli przedsądowe wezwania do zapłaty.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

- Reforma edukacji, którą wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość, łączy się z olbrzymimi kosztami. Słyszeliśmy wielokrotnie uśmiechniętą panią minister edukacji, która mówiła, że kosztów dodatkowych nie będzie, a jeśli będą, to pokryje je w całości rząd. I co się okazało? Okazało się, że rząd nie spełnił swoich obietnic, stąd nasze wezwanie do zapłaty – powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Ile samorządy wydały na reformę edukacji?

Jak mówił, w Warszawie koszty poniesione w związku z koniecznymi zmianami infrastrukturalnymi: remontami, przebudowami szkół czy z wyposażeniem ich w meble, wynikającymi z konieczności dostosowania ich do nowej struktury szkół to 56 mln zł. - Z budżetu państwa dostaliśmy tylko 3,5 milionów złotych, czyli zaledwie 5 procent – poinformował prezydent stolicy.

Zobacz także

- To wierzchołek góry lodowej – zaznaczył. Wyjaśnił, że to tylko koszty infrastrukturalne. - Mówimy w tej chwili tylko i wyłącznie o 2017 roku. Skarżymy tylko o koszty, które mamy na fakturach – powiedział prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Podał, ze koszty dostosowania infrastrukturalnego szkół do reformy edukacji we wszystkich 10 miastach, które zdecydowały się złożyć wezwania do zapłaty, wynoszą 103 mln zł.

- W przypadku wszystkich naszych miast koszt dostosowania do "deformy" i przerzucanie indolencji rządzących na nasze barki, w kosztach jest znacznie, znacznie większy – w przypadku Warszawy to 400 mln zł – powiedział Trzaskowski.

Z kolei prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski podał, że skala dopłat samorządów zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich do zadań oświatowych tylko w ostatnich dwu latach wynosi 12,8 mld zł. Jak mówił, dzięki tym środkom mogło powstać około 1300 przedszkoli lub żłobków czy 54 tys. mieszkań komunalnych.

- Jeśli chodzi o sam 2018 roku to te dopłaty były na poziomie ponad 6 miliardów złotych. Samorządy dopłacają od 27 do 51 procent do zadań oświatowych, średnia dopłat to 43 procent – poinformował Truskolaski.

Zobacz także

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podkreśliła, że dotyczy to każdego samorządu. - Dziś, jako 10 największych miast w Polsce, podejmujemy odważny krok upomnienia się o pieniądze, które należą się każdej gminie w Polsce - mówiła. 

Podała, że "w Gdańsku w każdej złotówce, która jest wydawana na edukację, 47 groszy pochodzi z budżetu samorządu". - Zgodnie z przepisami Konstytucji RP, z artykułem 167, a także z Europejską kartą samorządu, wydatki narzucane przez państwo powinny być przez nie pokrywane, a edukacja – przypomnijmy – jest zadaniem państwa – zaznaczyła Dulkiewicz.

W informacji prasowej przygotowanej przez stołeczny ratusz można przeczytać, że "w 2019 roku samorządy ponoszą kolejne wydatki wynikające z "deformy", której skutkiem jest konieczność przygotowania miejsc w szkołach ponadpodstawowych dla podwójnego rocznika uczniów".

Zaznaczono, że wysokość tych wydatków będzie znana pod koniec roku, ale już dziś Warszawa je szacuje na co najmniej 20 mln zł.

Wezwanie do zapłaty złożone we wtorek przez samorząd Białegostoku opiewa na ponad 2,142 mln zł, Bydgoszczy – 3,479 mln zł, Gdańska – 3,028 mln zł, Krakowa – 4,318 mln zł, Lublina – 2,752 zł, Łodzi – 2,431 mln zł, Poznania – 9,501 mln zł, Rzeszowa – 8,438 mln zł, Warszawy – 56,589 mln zł, Wrocławia – 10,773 mln zł.

Zobacz także

Premier bronił decyzje rządu PiS

Wezwania do zapłaty skierowane do Ministerstwa Finansów przez 10 samorządów zostaną przekazane Ministerstwu Edukacji Narodowej, które reprezentuje Skarb Państwa w tej sprawie - poinformował we wtorek PAP rzecznik prasowy MF Paweł Jurek.

Do wniosku samorządowców odniósł się we wtorek premier Mateusz Morawiecki.

- Liczby nie kłamią – otóż mamy sytuację taką, że w ciągu czterech lat Prawa i Sprawiedliwości samorządy wojewódzkie, powiatowe, gminne, otrzymały z wyniku przyrostu CIT i PIT około – podaję liczbę około, bo ten czwarty rok się jeszcze nie skończył – około 21-22 miliardów złotych – powiedział szef rządu.

- A teraz, jaka była delta, jaki przyrost przez 8 lat rządów PO? 12 miliardów złotych, a więc uwzględniając inflację, to, że tam było 8 lat, a tu są cztery, mniej więcej trzy razy więcej otrzymują samorządy środków z budżetu dzięki uszczelnieniu podatkowemu, podatku VAT, PIT i CIT, wyeliminowaniu – do pewnego stopnia, bo to nie jest jeszcze zadanie skończone – szarej strefy – zaznaczył Morawiecki.

- Samorządy mają sporo środków dzięki efektywności państwa i myślę, że w tych środkach powinno się znaleźć bardzo dużo miejsca również na ewentualne przesunięcia finansowe, które samorządy uważają za właściwe, uważają za słuszne – zaznaczył szef rządu.

Rok szkolny 2017/2018 był pierwszym, w którym rozpoczęta została reforma edukacji – polegająca na wydłużeniu nauki w szkołach podstawowych z sześciu lat do ośmiu uczniowie, którzy ukończyli klasę VI zamiast pójść do gimnazjów, rozpoczęli naukę w klasach VII.

Rozpoczęto wygaszanie gimnazjów. W roku szkolnym 2018/2019 w szkołach podstawowych uruchomiono po raz pierwszy klasy ósme. Z dniem 1 września 2019 r. gimnazja przestaną istnieć w systemie edukacji.

Zmiana struktury szkół wymogła zmianę sieci szkół w całej Polsce i dostosowanie jej do nowej struktury, co było zadaniem samorządów jako organów prowadzących szkoły.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD