Czy polskie kosmetyki podbiją Wielką Brytanię

Olga Papiernik
01.02.2018 13:00
Czy polskie kosmetyki podbiją Wielką Brytanię
fot. freestocks.org on Unsplash

Polska może stać się jednym z najważniejszych eksporterów kosmetyków do Wielkiej Brytanii. Duże nasycenie tamtejszego rynku, czy niepewność związana z Brexitem nie wstrzymują umacniania się pozycji naszych producentów, oceniają eksperci BZ WBK. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

Dane brytyjskiej organizacji Cosmetic, Toiletry & Perfumery Association (CTPA) pokazują, że spośród wszystkich krajów dostarczających kosmetyki na Wyspy znaczenie Polski rośnie najszybciej - w 2015 r. nasz kraj był na miejscu 6., w 2016 r. już na 4. pozycji, a wyniki za 2017 r. są również bardzo obiecujące.

Dla polskich producentów Wielka Brytania to drugi najważniejszy zagraniczny rynek zbytu, na którym w okresie I-IX 2017 r. sprzedaż sięgnęła ponad 984 mln zł i wciąż wykazuje potencjał wzrostu.

- Polskie kosmetyki powstają w oparciu o najnowsze technologie, często chronione patentami. Dzięki temu mogą pochwalić się wieloma unikalnymi właściwościami. Mają więc szansę trafić idealnie w oczekiwania brytyjskich konsumentek i konsumentów - powiedziała dyrektor BZ WBK Renata Dutkiewicz.

Zagłosuj

Czy korzystasz z kosmetyków do makijażu?

Liczba głosów:

Rynek kosmetyczny Zjednoczonego Królestwa należy do największych w Europie. Jak podaje CTPA, jego wartość (w cenach detalicznych) sięga 9,379 mld GBP. Choć jest to rynek nasycony, to każdy jego sektor wciąż odnotowuje wzrost, średnio o 2-3% rocznie. Sam rynek kremów nawilżających wart jest blisko 1,11 mld GBP i ciągle się rozwija. W 2017 roku, według prognoz Beauty Market, ma osiągnąć wzrost rzędu 1,8%.

- W Wielkiej Brytanii wyzwaniem jest ogromna różnorodność społeczeństwa. Musieliśmy zaproponować produkty dla wszystkich typów karnacji, odpowiedzieć na bardzo różne preferencje klientów, uwarunkowane również społecznie i kulturowo. Biorąc to pod uwagę, organizujemy w salonach eventy tematyczne, np. weekendy hinduskie. Nie bez znaczenia pozostaje również wszechobecna konkurencja. Plusem jest zdecydowanie to, że Wielka Brytania jest dużym i zamożnym rynkiem o wysokiej świadomości konsumenckiej - powiedziała Jowita Kotuła z firmy Inglot, która swój pierwszy salon w Wielkiej Brytanii, w Westfield White City otworzyła w 2008 r.

Poza dopasowaniem swoich produktów do lokalnej specyfiki i preferencji klientów, firmy myślące o ekspansji na Wyspach powinny bardzo gruntownie przemyśleć strategię sprzedaży i promocji swoich wyrobów. Popularność mediów społecznościowych i kultury "selfie" powoduje, że internet jest dla polskich firm kosmetycznych zainteresowanych rynkiem brytyjskim ważnym kanałem zarówno dla promocji, jak i sprzedaży.

- Firmy kosmetyczne z Polski powinny się jednak liczyć z tym, że samo postawienie strony internetowej nie wystarczy, aby posypały się zamówienia z Wysp. Nowa marka musi najpierw zdobyć zaufanie konsumentów, prezentując swoje doświadczenie, jak i pozycję za granicą oraz na rynku rodzimym. Aby osiągnąć długoterminowy sukces, świadomość marki musi być zaplanowana i starannie rozwijana. Wprowadzanie jej na rynek brytyjski wymaga więc czasu i cierpliwości - podkreśliła Krystyna Rzemieniecka z firmy The Biz Mentor, zajmująca się doradztwem dla firm kosmetycznych na rynku brytyjskim.

Dla wielu eksporterów zainteresowanych Wielką Brytanią - nie tylko z Polski i nie tylko sprzedających kosmetyki - sporym znakiem zapytaniem jest jednak Brexit. Według ekspertki BZ WBK Renaty Dutkiewicz, w kontekście handlu zagranicznego Brexit wcale nie musi przynieść negatywnych rozstrzygnięć, ale na pewno trzeba wziąć go pod uwagę, mądrze i ze spokojem planując biznes na Wyspach.

- Nie jest zasadne, aby z racji samego Brexitu rezygnować choćby ze wstępnego rozpoznania możliwości. Wielka Brytania to duży rynek i dla wielu branż pozostanie bardzo atrakcyjny niezależnie od wyniku negocjacji z Unią Europejską. W najgorszym wypadku należy liczyć się z wejściem w życie w marcu 2019 r. ceł WTO. Już teraz niektóre firmy uwzględniają w analizach dotyczących opłacalności wejścia czy rozwijania biznesu na Wyspach scenariusz przejścia na zasady WTO, biorąc pod uwagę ewentualne cła czy bariery pozataryfowe. Dzięki temu unikną niespodzianek w przypadku braku porozumienia co do np. czasowego utrzymania unii celnej - powiedziała Dutkiewicz.

Podkreśliła przy tym, że spory wpływ na zyski ze sprzedaży na rynku brytyjskim mogą mieć towarzyszące dalszym negocjacjom wahania kursów walut. Przed tymi ostatnimi eksporterzy wyrobów kosmetycznych mogą się jednak zabezpieczyć, np. za pomocą kontraktów terminowych forward.

Ekonomiści BZ WBK przypominają, że produkty z Polski już kilkukrotnie podbijały rynki unijne w okresach dekoniunktury w Europie Zachodniej. Tak było choćby w pokryzysowych latach 2008 i 2009, kiedy udział polskich eksporterów na rynku EU rósł pomimo gospodarczego zastoju czy spowolnienia w krajach UE.

- W okresie pogorszonej koniunktury w Niemczech, konsumenci zamiast np. AGD droższych marek, kupowali produkty porównywalnie dobre, ale w niższej cenie, często importowane. Jeśli spowolni gospodarka UK, to można zakładać, że brytyjskie konsumentki będą bardziej otwarte na mniej znane, nieco tańsze marki, w tym te z Polski - uważa ekonomista BZ WBK Piotr Bielski.

Przedstawicielki firmy Inglot oraz The Biz Mentor wskazują, że w ostatnim czasie prowadzenie biznesu w Wielkiej Brytanii zakłócają głównie niepokoje społeczne związane z atakami terrorystycznymi. W ich ocenie, do Brexitu należy podchodzić ze spokojem i planować rozwój z uwzględnieniem kilku scenariuszy.

ISBnews/OP