Zamknij

Czy rząd zamknie galerie handlowe? Prezes PFR tłumaczy

22.10.2020 13:46
Czerwona strefa w całej Polsce. Czy rząd zamknie galerie handlowe?
fot. PIOTR DZIURMAN/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Zamknięcie galerii handlowych oznaczałoby poważne skutki gospodarcze - powiedział Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). W rozmowie z TOK FM dodał, że jego zdaniem "będzie robione wszystko, żeby do tego nie doszło".

Nowe obostrzenia związane z pandemią koronawirusa w czwartek ogłosi premier Mateusz Morawiecki. Już wcześniej szef rządu zapowiadał, że prawdopodobnie obszar całej Polski zostanie objęty strefą czerwoną - do tej pory znajdowało się w niej 152 powiaty, w tym największe miasta. To oznacza kolejne obostrzenia w handlu, transporcie czy edukacji. 

Paweł Borys, prezes PFR, w rozmowie z TOK FM, podkreślił, że rząd Morawieckiego decyduje się obecnie na "miękki lockdown". - On służy temu, aby ograniczyć liczbę kontaktów społecznych, jak rozumiem w celu ograniczenia transmisji koronawirusa. Biorąc pod uwagę obecne obostrzenia, jesteśmy na poziomie około 1/4 tych skutków, jeżeli chodzi o mobilność, przemieszczanie się ludzi, tego co obserwowaliśmy w II kwartale bieżącego roku - powiedział.

Będą kolejne tarcze antykryzysowe?

Jak mówił Borys, oznacza to, że "jeżeli popatrzymy na takie szybkie dane dotyczące przemieszczania się ludzi, mobilności, transportu, liczby osób, które odwiedzają galerie handlowe, mamy do czynienia ze spadkiem około 15 proc.".

Zobacz także

Przypomniał, że strategia zarządzania kryzysem gospodarczym zakładała udzielenie bardzo znaczącej pomocy, bardzo szybko, ale przy założeniu, że duża część tych kwot powinna wystarczyć firmom na kilka kwartałów. Jak mówił, badania, które PFR przeprowadził wspólnie z Polskim Instytutem Ekonomicznym pokazują, że dwukrotnie wzrosła liczba firm posiadających bufor finansowy na ponad 3 miesiące.

Firmy w tej chwili są przygotowane na tę drugą falę kryzysu. Ale trzeba podkreślić, że w tej chwili są branże, które związane są głównie z hotelarstwem w dużych miastach, gastronomią, branża lotnicza - które są cały czas w bardzo, bardzo trudnej sytuacji

Paweł Borys

Przekazał, że gdy obserwuje się dane z sektora bankowego, to widać, że większość firm posiada jeszcze bufory finansowe. Dodał, że Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii prowadzi dialog pod kątem udzielenia ewentualnego wsparcia z branżami, które najbardziej są dotknięte nowymi obostrzeniami gospodarczymi w związku z koronawirusem. Chodzi m.in. o branże weselną czy fitness. Dodał, że sektory objęte do tej pory różnymi obostrzeniami i restrykcjami reprezentują około 12 proc. polskiej gospodarki.

Zobacz także

- Myślę, że najtrudniejsza decyzja polega na tym, w jakiej skali to wsparcie udzielać i czy rzeczywiście wszystkie te firmy mają szansę w dającej się przewidzieć przyszłości prowadzić rentownie działalność. Czy na przykład część z tych środków nie powinna bardziej być ukierunkowana na jakąś transformację, przebranżowienie w niektórych obszarach - tłumaczył.

Rząd zamknie galerie handlowe?

Jak dodał, PFR jest gotowy, żeby działać szybko, "tylko rzeczywiście trzeba precyzyjnie określić, jakie firmy tego wsparcia ewentualnie potrzebują, gdzie to jest uzasadnione".

- Nie ma przestrzeni na takie duże programy, takie jak w II kwartale (2020 roku - przyp. red.), gdzie pomogliśmy połowie firm w Polsce. Tylko bardziej trzeba będzie działać selektywnie, tam gdzie to jest uzasadnione, po to, żeby ten koszt wsparcia był też jak najniższy - powiedział.

Zobacz także

Jak dodał, należy pamiętać, że wsparcie wiąże się z dużym kosztem, który ponosi całe społeczeństwo. Zdaniem Borysa, zamknięcie galerii handlowych oznaczałoby "poważne skutki gospodarcze". - Myślę, że będzie robione wszystko, żeby do tego nie doszło - powiedział szef PFR.

Jego zdaniem, jest też czas na pewną samoregulację. - Warto, żeby branże takie jak handel czy gastronomia, gdzie dochodzi do częstych kontaktów społecznych, nie czekały na ewentualne restrykcje, tylko same się zastanowiły, jakie zmiany wprowadzić w funkcjonowaniu swojej działalności, żeby to ryzyko zarażenia obniżyć, bo być może wtedy nie trzeba będzie wprowadzać restrykcji - tłumaczył.

Wśród możliwych form wsparcia dla firm Borys wymienił dofinansowanie miejsc pracy, ponowne uruchomienie tarczy finansowej i inne instrumenty.

Zobacz także

- To są decyzje rządu. Nie posiadam wiedzy, żeby zapadły na ten moment decyzje w tym zakresie - powiedział. Jak dodał, "mamy możliwość działania". - Koszty pierwszej tarczy były niższe niż zakładano: 61 miliardów złotych względem 75 miliardów złotych dla mikro i małych firm, dla dużych będzie to około 10 miliardów złotych wobec 25 miliardów złotych - powiedział. 

RadioZET.pl/PAP