Zamknij

Zwolnienie z ZUS? To powinno być tak proste jak 500 plus [WYWIAD]

27.03.2020 12:21
Covid-19. Wkurzeni przedsiębiorcy chcą zwolnienia z ZUS
fot. Mat.pras/Anna Golaszewska/East News

- Zwolnienie z ZUS ma być tak proste jak 500 plus. Przedsiębiorcy nie płacą ZUS-u bez dodatkowych warunków. Dlaczego ci, którzy zatrudniają już 10 pracowników, a nie 9 muszą nadal płacić? Zacznie się kombinowanie i zwalnianie pracowników – mówi Tomasz Pruszczyński, przedsiębiorca i założyciel grupy „wkurzeni przedsiębiorcy”.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Tomasz Pruszczyński jest przedsiębiorcą i współtwórcą grupy na Facebooku wkurzeni przedsiębiorcy, która zrzesza dziś prawie 4 tysiące osób. Cel? Przetrwanie w dobie epidemii koronawirusa. Mają konkretne postulaty do rządu, których realizacja pozwoli im na dalsze prowadzenie działalności. Czy oczekiwania przedsiębiorców są zbieżne z propozycjami rządowymi i tym, co oferuje tarcza antykryzysowa?

Katarzyna Witwicka: Tysiące „wkurzonych przedsiębiorców” pisze na Facebooku o zmianach, jakie należałoby wprowadzić w dobie koronawirusa.  Na co właściwie są wkurzeni? Na państwo za niewłaściwe i być może niewystarczające działania? W czasie epidemii wstrzymanie biznesu wydaje się nieuniknione i uzasadnione…

Tomasz Pruszczyński: Grupa szybko się rozrasta, ale każdy z przedsiębiorców ma dziś na głowie inne sprawy niż krzyczenie na Facebooku. Przedsiębiorcy walczą o przetrwanie, a tymczasem mają do opłacenia ZUS, czynsz i podatki. Ci przedsiębiorcy na dniach zdecydują czy zamykają działalność, czy ją zawieszają. Nieunikniona będzie fala zwolnień. To się dzieje tu i teraz, nie ma czasu na debatę nad zmianami dla firm.

Politycy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że sektor małych i średnich przedsiębiorstw to przynajmniej 70 procent PKB. To nie nasza wina, że nie możemy prowadzić działalności gospodarczej. Z jednej strony szanujemy decyzję państwa o wstrzymaniu działalności, to rozsądne w przypadku epidemii. Z drugiej jednak, państwo powinno przejąć na siebie część odpowiedzialności za straty firm. Biznes jest wstrzymany, ale nadal musimy opłacić kredyty, ZUS, pracowników czy czynsz. Państwo apeluje o ograniczenia w biznesie by nie powiększać skali zarażeń, ale z drugiej strony nadal ściąga ZUS i podatki. To abstrakcja.

Tomasz Pruszczyński

Mamy tarczę antykryzysową, a w niej zapis o zwolnieniu mikrofirm i samozatrudnionych z ZUS na trzy miesiące

Zwolnienie z ZUS powinno być dla wszystkich. Nawet jeśli rząd zwolniłby kogoś z ZUS, to zrobiłby to w taki sposób, by jak najmniej osób z tego skorzystało. Zwolnienie z ZUS ma być tak proste jak 500 plus. Przedsiębiorcy nie płacą ZUS-u bez dodatkowych warunków. Dlaczego ci, którzy zatrudniają już 10 pracowników, a nie 9 muszą nadal płacić? Zacznie się kombinowanie i zwalnianie pracowników.

Zobacz także

Przedsiębiorcy postulują o szersze zmiany w ZUS, niż tylko czasowe zwolnienie ze składek. Na jakich zasadach miałoby się odbywać przerzucenie składek ZUS na pracownika? Pracodawca wypłaci mu kwotę pomniejszoną tylko o podatek dochodowy, a pracownik sam zapłaci ZUS?

Rząd stawia dziś przedsiębiorcę w pozycji wroga pracownika. Chodzi nam o to, żeby zmienić sposób myślenia. Pracownik nie wie, że koszty jego zatrudnienia pokrywa przedsiębiorca, a nie państwo. Kiedy pracownik zobaczy na swoim koncie 5 tysięcy od pracodawcy, a nie 3 tysiące to uświadomi sobie, jaką część wynagrodzenia musi przekazać do ZUS-u. Będzie wiedział, że to państwo zabiera mu 2 tysiące, a nie pracodawca. Składki na ZUS mogłyby być pobierane na takiej zasadzie, jak VAT pobierany jest z zapłaty dla sprzedawcy w systemie split payment. To znaczy, że bank mógłby z automatu pobierać z wypłaty składkę na ZUS. Wtedy wszystkie roszczenia pracownika o zbyt niskie wynagrodzenie zostałyby przeniesione z pracodawcy na państwo. Bo to państwo zabiera mu te 2 tysiące.

Piszecie również o maksymalnym ograniczeniu przepisów. Czyli „wolna amerykanka”? Prawo ma przecież chronić przed nieuczciwą konkurencją, czy chociażby przed skutkami obecnej sytuacji, czyli epidemii koronawirusa.

30 lat temu wprowadzono tzw. Ustawę Wilczka, czyli prawo o działalności gospodarczej. Był tam zapis mówiący o tym, że co nie jest prawem zakazane, jest dozwolone.

Konstytucja Biznesu zakłada dokładnie to samo hasło.

Ale ona nie działa. To zabieg PR-owy. Nam chodzi o uproszczenie przepisów i walkę z biurokracją. Mamy stan epidemii, nie wszyscy urzędnicy pracują. Czy im też rząd obetnie pensje? Po epidemii może się okazać, że skoro edukacja zdalna jest możliwa to może nie potrzebujemy tylu nauczycieli czy właśnie urzędników? Skoro możliwe są obrady Sejmu przez internet to może nie potrzebujemy płacić za utrzymanie 460 posłów? Potrzebujemy rewolucji i gdy epidemia się skończy warto rozpocząć debatę o tak fundamentalnych rzeczach jak np. odchudzenie Sejmu o połowę. Koszty państwa można optymalizować, jesteśmy państwem cyfrowym, a na siłę utrudniamy sobie życie.

Zobacz także

Chyba daleko nam do państwa cyfrowego. Zdalna edukacja pozostawia wiele do życzenia. Elektronizacja urzędów też. Widział Pan wcześniejszy, kilkustronicowy wniosek do ZUS o odroczenie składek?  

Dopiszmy do listy postulat dotyczący wykorzystania technologii. Cyfryzacja nie jest na wysokim poziomie, ale musimy iść w tym kierunku. Być może ta epidemia pomoże nam to sobie uświadomić. My potrzebujemy prostych przepisów, tak jak w przypadku 500 plus. Masz dziecko – masz 500 złotych. Nie ma tu żadnych innych kryteriów. W prawie dla firm taka filozofia nie działa, zawsze są jakieś wyłączenia. Jeśli tu i teraz rząd nie pomoże przedsiębiorcom, gospodarka boleśnie to odczuje.

Postulaty "Wkurzonych Przedsiębiorców"
fot. Wkurzeni Przedsiębiorcy

Dopłaty do pensji, odroczenie składek ZUS i zwolnienie najmniejszych firm z opłat, mikropożyczki. To wszystko to rozwiązania tarczy antykryzysowej. Taka pomoc kosztuje 212 mld złotych. Na czym polega problem? Rząd za wolno działa, czy może chodzi o nieprzemyślany pakiet zmian dla firm?

Rząd ma do perfekcji opanowany PR, a sektor MSP twardo stąpa po ziemi. Jeśli dziś firmy nie otrzymają płatności od kontrahentów to nie wypłacą wynagrodzeń pracownikom. Koniec marca i cały kwiecień minie pod znakiem wypowiedzeń i wzrostu bezrobocia.  Ten proces już się zaczął, nie możemy w nieskończoność czekać na pomoc. Gdzie jest teraz te 212 mld złotych? Jeśli chociaż 10 procent z tej sumy trafi do przedsiębiorców to i tak będzie dobrze. Na tarczy wzbogacą się np. banki. To tarcza tekturowa i puste slogany, nie ma 212 mld złotych dla firm. My nie walczymy o grube pieniądze, chcemy np. nie płacić ZUS-u. Rzecznik MSP wyliczył, że zwolnienie wszystkich przedsiębiorców z ZUS-u będzie kosztowało państwo 4 miliardy złotych.

Przy tworzeniu tej tarczy działała Rada Dialogu Społecznego, czyli organizacje reprezentujące interesy przedsiębiorców.

Takie organizacje w większości reprezentują interesy korporacji. Nie ma ani jednego podmiotu, który reprezentuje sektor MSP. Zapominamy, że to właśnie średnie i małe firmy generują dochody państwa. Przedsiębiorcy nigdy nie mieli poważnej reprezentacji. Każdy działa dla siebie. Górnicy się jednoczą, nauczyciele też, a my nadal nie. Wyjątkowo dostaliśmy po tyłku i teraz to się zmieni, jesteśmy pod ścianą i mamy wspólny cel by przetrwać.

Zobacz także

Poza postulatami do spełnienia tu i teraz na liście widnieją też inne propozycje np. odpowiedzialność karna i finansowa dla urzędników za złe decyzje, albo możliwość odwołania polityka, który nie trzyma się obietnic wyborczych. Wtedy dopiero odchudzilibyśmy kadry…

Nasz ruch z pewnością się wzmocni i wtedy będziemy chcieli te postulaty realizować. Przy takiej skali frustracji przedsiębiorców to jest niezbędne. W urzędach powinno być tak jak w każdej firmie, ktoś popełnia błąd – ponosi odpowiedzialność. Podobnie w polityce. Jeśli zatrudniam pracownika, a ten nie wykonuje swoich obowiązków – mam prawo go zwolnić. Jeśli głosuję na polityka, który składa obietnicę, której się nie trzyma – powinniśmy mieć prawo go odwołać.

RadioZET.pl