Zamknij

Wybory korespondencyjne w maju? Listonosze protestują

03.04.2020 08:01
Covid-19. Wybory korespondencyjne i protest listonoszy
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Przed Sejmem ostateczna decyzja o kształcie wyborów prezydenckich w maju. Głosowanie korespondencyjne obciąży listonoszy, na co ci już teraz się nie zgadzają.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Posłowie zajmą się projektem noweli Kodeksu wyborczego. Zaproponowane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany zakładają możliwość przeprowadzenia wyborów prezydenckich w maju w formie korespondencyjnej. Wówczas to na barkach pracowników Poczty Polskiej spocząłby obowiązek dostarczenia i odbiór kart wyborczych.

„Rzeczpospolita” pisze, że to karkołomne zadanie ze względu na skalę. Uprawnionych do takiego głosowania jest około 30 milionów Polaków. Stąd rodzą się pytania natury nie tylko logistycznej: czy listonosze dotrą na czas pod wszystkie adresy i odbiorą koperty? Mało tego, taka misja naraża listonoszy na kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem. Jak czytamy w dzienniku, zdaniem związkowców poczty, nie przeprowadzono nawet konsultacji w tej sprawie.

Co zamiast wyborów korespondencyjnych? Ekspert: jest alternatywa [WYWIAD]

Związkowcy przypominają na łamach gazety, jak do tej pory wyglądało głosowanie korespondencyjne, które dotyczyło wyłącznie niepełnosprawnych. Taki wyborca sam zgłaszał chęć głosowania na odległość na 15 dni przed terminem wyborów. Pakiet wraz z kartą do głosowania otrzymywał do siedmiu dni przed datą wyborów.

Zakładając, że otrzymamy trzy dni na zakreślenie kandydata, poczta będzie musiała się sprężać, by odebrać karty na czas, do 10 maja. Spółka ma w sumie 30 tysięcy listonoszy i kurierów, więc teoretycznie ma potencjał osobowy, by zmierzyć się z takim wyzwaniem. W praktyce – w związku z pandemią – gros pracowników jest na zwolnieniach i urlopach 

– czytamy w gazecie

„Rzeczpospolita” nieoficjalnie podaje, że Poczta Polska ma dziś do dyspozycji 15 tysięcy listonoszy. Poczcie doskwiera nie tylko brak rąk do pracy, ale i brak pieniędzy. Przez epidemię koronawirusa spółka wydała ok. 50 mld złotych na zabezpieczenia tj. maseczki, czy rękawiczki. Przed 10 maja Poczta Polska musiałaby zadbać o dodatkowe środki.

Zobacz także

Sławomir Redmer, szef związku OPZZ Pracowników Poczty Polskiej mówi, że ryzyko zakażenia koronawirusem przy dostarczaniu i odbiorze kart jest ogromne. „Nie chodzi nawet o samych listonoszy, ale mieszkańców, którzy mogą się obawiać kontaktu z doręczycielem. To ryzyko roznoszenia koronawirusa i ryzyko potencjalnie agresywnych zachowań wobec pracowników poczty”  – przestrzega.

RadioZET.pl/”Rzeczpospolita”