Koronawirus. Które firmy zyskały podczas epidemii?

26.03.2020 13:23
Covid-19. Które firmy zyskały i straciły podczas epidemii?
fot. illpaxphotomatic/Shutterstock (ilustracyjne)

Wytwórcy produktów z długą datą przydatności do spożycia, sklepy internetowe oraz firmy cateringowe - ci przedsiębiorcy najwięcej zyskają na epidemii koronawiursa, zdaniem analityków Deloitte. Kto jest zatem stracił?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Koronawirus, który do tej pory doprowadził w Polsce 14 ofiar śmiertelnych (stan na popołudnie 26 marca), bardzo mocno uderzył w gospodarkę. Analitycy Deloitte sprawdzili, jak na przedsiębiorców wpłynęły dotychczasowe ograniczenia i stan epidemii.

Kto zyskał podczas epidemii?

Do grupy przedsiębiorstw, które mogą zyskać dzięki epidemii należą wytwórcy produktów z długą datą przydatności do spożycia: kasz, ryżu, makaronu, mąk czy konserw.

Zobacz także

"Dziś nie są w stanie sprostać gigantycznemu popytowi, który jest skutkiem masowego wykupowania tego typu produktów z półek sklepowych" - wskazał Deloitte.

Produkty te muszą na nowo wrócić do sklepów, aby klienci mieli do nich dostęp już w normalnym, nie-kryzysowym trybie. Niektóre z firm spożywczych nie muszą więc obawiać się najbliższych tygodni czy miesięcy, oczywiście jeżeli będą w stanie zapewnić potrzebne do zrealizowania zamówień, „nadprogramowe” moce produkcyjne.

Na większy zainteresowanie mogą liczyć internetowe sklepy spożywcze (e-grocery). Markety online oferują klientom terminy z odległym, dochodzącym nawet do 3-4 tygodni, terminem realizacji dostaw. W normalnym trybie funkcjonowania zakupy można było zamówić z jedno- lub dwudniowym wyprzedzeniem.

Na plus - zdaniem Deloitte - powinny wyjść firmy cateringowe, specjalizujące się w tzw. dietach pudełkowych. "Wielu ludzi, nie chcąc wychodzić z domu, a jednocześnie nielubiących lub niemogących gotować we własnym zakresie, decyduje się na dostawę pod drzwi zestawów z jedzeniem na cały dzień. Duże wyzwanie, z którym musi jednak zmierzyć się ta branża, to obawa konsumentów o bezpieczeństwo sanitarne przygotowywanego jedzenia" - napisali analitycy.

Zobacz także

Na obecnej sytuacji zyskują również firmy z segmentu food tech - jak Uber Eats. Firmy te postawiły na „bezdotykową” i bezgotówkową formę kontaktów z klientem, aby chronić zarówno swoich pracowników, jak i ostatecznego konsumenta.

Kto stracił podczas epidemii?

W ocenie analityków Deloitte w trudnej sytuacji są producenci tzw. produktów trwałych, nie wspominając już o dobrach luksusowych.

Konsumenci w kryzysowych momentach wstrzymują się z kupowaniem rzeczy, które nie są im niezbędne do życia. Produkty konieczne do „przetrwania” okresu coraz bardziej rygorystycznych zasad współżycia społecznego oraz poruszania się to dla przykładu jedzenie, picie oraz środki higieniczne. Cała reszta, nawet obuwie czy odzież nie są produktami pierwszej potrzeby.

"W obecnej sytuacji odłożymy też ewentualne inwestycje w remont, nowe umeblowanie, zakup auta. Zastanowimy się też dodatkowe dwa razy nad zakupem nieruchomości, szczególnie biorąc pod uwagę niepewność związaną z reakcją banków komercyjnych na sytuację makroekonomiczną" - wskazał Deloitte. 

Zobacz także

W jeszcze większych kłopotach znajduje się cała branża usługowa dóbr konsumenckich: restauratorzy, hotelarstwo, transport, turystyka, salony fryzjerskie i kosmetyczne, siłownie, kina. Większość z nich niemal z dnia na dzień musiały zamknąć swoje placówki i na razie nie wiadomo, kiedy będą mogły wrócić do normalnego funkcjonowania. 

Analitycy firmy doradczej nie są w stanie ocenić dalszych konsekwencji trwającej epidemii koronawirusa. Faktem jest, że sieć globalnych powiązań sprawia, że przedsiębiorcy w różnych częściach świata są coraz bardziej od siebie zależni. 

"Firmy muszą zwracać większą uwagę na dywersyfikację łańcucha dostaw" - wskazał Deloitte.

RadioZET.pl/mat. prasowe