Jaka będzie recesja gospodarcza w Polsce?

26.04.2020 13:29
Covid-19. Główny ekonomista MF: w 2020 roku czeka nas w Polsce recesja
fot. BELL KA PANG/Shutterstock (ilustracyjne)

Według głównego ekonomisty Ministerstwa Finansów Łukasza Czernickiego, nawet jeżeli wskutek suszy wzrosną ceny warzyw czy owoców, to nie ma obawy o wzrost inflacji. Podkreślił, że w 2020 roku Polskę czeka recesja gospodarcza.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Łukasz Czernicki w rozmowie z PAP ocenił, że wartość polskiej tarczy antykryzysowej plasuje nas pomiędzy tym, co robią kraje naszego regionu a najbardziej rozwinięte.

Jego zdaniem gdyby wydatki z nią związane były ponad nasze siły, to widzielibyśmy wzrost rentowności obligacji i większe osłabienie złotego, co nie nastąpiło.

W ocenie eksperta, efektem rodzącego się kryzysu nie będzie odwrót od globalizacji, natomiast państwa będą odgrywać większą rolę w "makrosterowaniu" gospodarką, będą ingerować w łańcuchy dostaw.

Zobacz także

W 2020 roku czeka nas recesja

Czernicki zaznaczył, że nie jest zwolennikiem likwidacji np. stabilizującej reguły wydatkowej, ale uważa, że należy ją zmienić; trzeba szukać rozwiązań, które z jednej strony będą stały na straży stabilnych finansów publicznych, a z drugiej - dawały przestrzeń fiskalną na rozsądne inwestycje publiczne.

Pytany o prognozy makroekonomiczne dla Polski, Czernicki poinformował, że znajdą się one w Aktualizacji Programu Konwergencji, która do końca kwietnia zostanie przekazana Komisji Europejskiej. Zaznaczył, że w 2020 r. spodziewa się recesji w Polsce.

Dla mnie najbardziej miarodajne są teraz wyliczenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego mówiące o recesji w okolicach 4-4,5 procent w 2020 roku. Według MFW w przypadku polskiej gospodarki recesja będzie dość płytka w porównaniu z innymi krajami, choć oczywiście najgłębsza od czasów transformacji

Łukasz Czernicki

Ekonomista zaznaczył, że otwierając gospodarkę trzeba pamiętać, iż epidemia może się wymknąć spod kontroli.

Przyznał, że branże najmocniej dotknięte przez kryzys, czyli turystyczna czy gastronomiczna, będą zapewne najdłużej czekać na powrót do normalności.

Czernicki nie spodziewa się przy tym, że polska gospodarka po ustąpieniu epidemii wystrzeli do góry w takim samym tempie, jak ostatnio spadała.

Zobacz także

Część przedsiębiorstw może tego kryzysu nie przetrwać, część pracowników może stracić zatrudnienie. W ostateczności ścieżka powrotu gospodarki na normalne tory będzie w dużej części zależała od tego, jaką politykę gospodarczą będzie prowadził rząd. Jeśli będzie to polityka odważna, aktywna, to wydaje się, że możemy dość szybko wrócić do normalnego wzrostu gospodarczego

Łukasz Czernicki

Czernicki nie podziela opinii, że wskutek np. suszy i wysokich cen żywności grozi nam wzrost inflacji. 

Nie stać nas na niemiecką tarczę antykryzysową

Pytany był także, na jaki wzrost długu czy deficytu - w związku z epidemią - może sobie Polska pozwolić.

Wartość polskiej tarczy antykryzysowej plasuje nas pomiędzy tym, co robią kraje naszego regionu a najbardziej rozwinięte. Nie stać nas na pakiet antykryzysowy wielkości 50 procent PKB, co ogłosiły Niemcy, ale z drugiej strony widać aktywność i duże zaangażowanie rządu. Znaczna część tarczy to wsparcie płynnościowe i gwarancje, co oznacza, że tylko część z zapowiedzianych przez rząd 300 miliardów złotych zwiększy deficyt i dług publiczny

Łukasz Czernicki

Dodał, że oprócz konstytucyjnego limitu wielkości długu w wysokości 60 proc. PKB, naturalną granicą wydatków jest stabilność finansów państwa i złotego.

Jeżeli polska tarcza antykryzysowa byłaby ponad nasze siły, to prawdopodobnie inwestorzy nie daliby wiary naszym działaniom, zaobserwowalibyśmy wzrost rentowności obligacji i większe osłabienie złotego. Tymczasem rentowności obligacji są niższe niż przed kryzysem, a złoty po chwilowym osłabieniu jest stabilny

Łukasz Czernicki

Zobacz także

Co dalej z kredytami frankowymi?

Przyznał, że pewnym ryzykiem dla gospodarki może być wzrost wartości rat kredytów frankowych, ale - jak zastrzegł - po pierwsze spłacalność kredytów hipotecznych jest zazwyczaj na wysokim poziomie, a po drugie - kredytobiorcy mogą skorzystać z tzw. wakacji kredytowych.

- Ryzyko walutowe dotyczy także długu publicznego emitowanego w walutach obcych. Zbyt duże osłabienie złotego byłoby jakimś problemem dla całej gospodarki. Przez ostatnie lata Polska jednak sukcesywnie zmniejszała zadłużenie w obcych walutach i obecnie jesteśmy w komfortowej sytuacji - dodał.

Czernicki uważa, że potrzebna jest jednocześnie zmiana paradygmatu jeśli chodzi o politykę fiskalną. - Wśród ekonomistów przeważają opinie, że dług publiczny czy deficyt są zawsze zjawiskiem niekorzystnym. Z tym chciałbym dyskutować i to podejście zmienić. Potrzebujemy nowych rozwiązań i nowego spojrzenia na te kwestie - uważa Czernicki.

Według niego na politykę fiskalną należy patrzeć szerzej, jako na część szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Na przykład na politykę podatkową nie należy patrzeć tylko przez pryzmat celów fiskalnych – zapewnienia finansowana zadań publicznych, ale przy pomocy polityki podatkowej można też wpływać na strukturę gospodarki.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP