Wysokie ceny żywności. Zdaniem ekspertów będą kolejne podwyżki

13.07.2019 10:10
Ceny warzyw, owoców i mięsa. Zdaniem ekspertów będą kolejne podwyżki
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News (ilustracyjne)

Zdaniem ekonomistów można się spodziewać, że ceny żywności będą nadal rosły. - Zdeterminowane są one przede wszystkim aurą, a jak dotychczas mamy wyjątkowo suchy rok - podkreślił Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) na temat inflacji pokazywały, że w czerwcu ceny były wyższe o 2,6 proc. rok do roku, co jest zgodne z celem inflacyjnym NBP w wysokości 2,5 proc. (plus minus jeden punkt procentowy).

Klienci w całej Polsce odczuwają już od kilku miesięcy gwałtowny wzrost cen warzyw, owoców czy mięsa.

Zobacz także

Jakie produkty podrożały najbardziej?

Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao wyliczył, że w maju podrożały zwłaszcza warzywa rosnące w Polsce: buraki o ponad 75 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem, pietruszka - prawie 90 proc., rzodkiewka - 11 proc., cebula biała - 270 proc., a kapusta biała - aż 500 proc.

Co prawda w maju staniała marchew - o 4,5 proc. - ale drożała ona w poprzednich miesiącach - w kwietniu o 11 proc., a w marcu o 33 proc.

Według ekonomisty kluczową kategorią są ziemniaki, bowiem konsumujemy ich relatywnie dużo w porównaniu do innych warzyw. Ich cena wzrosła o ponad 100 proc. rok do roku. - Jeśli chodzi o ceny targowiskowe to wzrosty przekroczyły 200 procent - zauważył Mrowiec.

Wskazał, że oprócz warzyw, inflację podbijają także ceny mięsa, zwłaszcza wieprzowego.

Zobacz także

Jest to związane z chorobą ASF (afrykański pomór świń - przyp. red.) w Chinach - ale nie tylko - która podbiła światowe ceny wieprzowiny. Jeżeli rośnie cena mięsa wieprzowego, to rosną także ceny dóbr, które mogą być dla niej alternatywą. Kupujemy bowiem więcej innych rodzajów mięs generując w ten sposób dodatkowy popyt, co przekłada się na wzrost cen

Marcin Mrowiec, Pekao

Jak zaznaczył, że wzrost ceny mięsa i warzyw odpowiadał w maju br. za 80 proc. wzrostu cen żywności.

Dodał, że w czerwcu ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 5,7 proc. rok do roku, a sama żywność podrożała o 5,8 proc. rok do roku. Dlatego można mieć wrażenie "niedopasowania" między odczuciami konsumentów, a danymi urzędu statystycznego dotyczącymi inflacji w czerwcu br.

Jeżeli do tego przypomnimy sobie, ile kosztuje na przykład pietruszka, to można odnieść wrażenie, że coś nie gra. Jednak "wszystko gra" ponieważ żywność odpowiada tylko za jedną czwartą koszyka (inflacyjnego - przyp. red.). Na przykład ceny odzieży i obuwia spadają od wielu lat, ostatnio o 1,3 procenta rok do roku, choć odpowiadają za niecały 5 procent koszyka

Marcin Mrowiec, Pekao

Czy będą kolejne podwyżki w sklepach?

Zdaniem ekonomisty można się spodziewać, że ceny żywności będą nadal rosły - choćby ze względu na pogodę - co mogłoby istotnie wpłynąć na wzrost wydatków gospodarstw domowych w najbliższych miesiącach.

- Ceny żywności zdeterminowane są przede wszystkim aurą, a jak dotychczas mamy wyjątkowo suchy rok. Drugi element cenotwórczy to wzrost płac osób, które warzywa i owoce zbierają. Producenci mają problemy ze znalezieniem ludzi do pracy, a jeżeli znajdują, muszą się liczyć z oczekiwaniem wyższych wynagrodzeń. Wzrost stawek za pracę przy zbiorach, czy całej obsłudze procesu rolnego pcha ceny warzyw o owoców górę - wskazał ekonomista.

Z drugiej strony, jak zauważył, wzrost pensji to dobra wiadomość dla pracujących. Ich wynagrodzenia nadal będą rosły, co wynika z podaży i popytu na pracę w gospodarce oraz trendów demograficznych. - Oznacza to, że koszty wytwarzania będą rosły, co nie pozostanie bez wpływu na inflację - podsumował.

Zobacz także

Jak liczy się inflację?

Dr Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych wyjaśnił, że inflacja to średnia ruchu cen w miesiącu.

- Żeby ją obliczyć, bierze się pod uwagę tzw. koszyk inflacyjny, czyli strukturę wydatków - ile wydajemy na żywność, na transport, mieszkanie, zdrowie, ubrania, telekomunikację, i tak dalej. Ustala się go na podstawie badań wydatków gospodarstw domowych, które są prowadzone regularnie przez Główny Urząd Statystyczny. Na początku każdego roku koszyk jest korygowany, aby odzwierciedlał strukturę wydatków w poprzednim roku. W Polsce robi się to częściej niż w innych krajach - powiedział w rozmowie z PAP.

Dodał, że jeśli chodzi o ceny żywności, to mają one wagę udział w wydatkach ok. 24 proc. i "jest ona utrzymywana w tej wysokości od dłuższego czasu".

Zobacz także

W żywności są produkty, jak nowalijki, czy wędliny, które ostatnio drożały, ale są też takie, które nie podrożały, na przykład makaron, czy ryby w puszkach. Niektóre nawet mogły stanieć. Co ważne, w koszyku inflacyjnym są także pozycje, które od lat tanieją. Coraz mniej płacimy za usługi telekomunikacyjne, za telefony komórkowe, mniej wydajemy też na obuwie i odzież

Dr Bohdan Wyżnikiewicz

Ekspert prognozował, że w najbliższym czasie "większej rewolucji nie będzie". 

- Inflacja może się ustabilizować na poziomie około 2,5 procenta, może będzie trochę wyższa, może trochę niższa. Kluczową kwestią dla inflacji, którą teraz trudno rozstrzygnąć, będą ceny energii elektrycznej. Gospodarka już to czuje, a energia to jedne z najbardziej cenotwórczych czynników. Bez energii można zbierać poziomki i wiklinę, ale wyprodukować butów, czy ubrania już się nie da - mówił dr Wyżnikiewicz.

Na ceny podstawowych produktów żywnościowych może wpłynąć za to susza z ostatnich tygodni.

- Jest bardzo prawdopodobne, że wzrost cen wyrobów mlecznych będzie wyższy niż w poprzednich latach. Ale mówiąc o cenach żywności, trzeba zwrócić też uwagę na rolę cen na rynkach światowych - wskazał ekspert.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP