Zamknij

Koronawirus i impas w OPEC. Gwałtowna reakcja rynku paliw

09.03.2020 12:26
Ceny paliw 2020. Gwałtowna reakcja rynku paliw na koronawirusa i impas w OPEC
fot. Dmitry Galaganov/Shutterstock (ilustracyjne)

Gwałtowna reakcja rynków finansowych w poniedziałek z powodu koronawirusa i braku porozumienia producentów ropy naftowej. Co to oznacza dla kierowców?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Koronawirus, który spowodował na całym świecie śmierć ponad 3,5 tys. osób, przynosi coraz większą niepewność w gospodarce i wśród inwestorów.

"Czarny poniedziałek" na rynkach

Ropa Brent taniała w poniedziałkowy poranek o prawie 26 proc. i kosztowała 33,5 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI straciła ponad 28 proc. i kosztowała mniej niż 30 dolarów.

Zobacz także

Analitycy jako główną przyczynę załamania rynków ropy wskazują na piątkowe fiasko negocjacji OPEC plus w Wiedniu. Ponieważ Rosja nie zgodziła się na dalsze ograniczanie wydobycia, rozmowy zostały zerwane, a Arabia Saudyjska drastycznie obniżyła swoje ceny.

Według Bloomberga, Saudi Aramco sprzedawała w niedzielę baryłkę ropy o ponad 10 dolarów taniej od indeksu Brent, rabat dla rynków azjatyckich wynosił 4-6 dolarów, a dla eksportu do USA - o 7 dol.

Portal e-petrol.pl pisał o "czarnym poniedziałku" na rynku.

Według analitykow portalu, dodatkowym impulsem dla spadków są saudyjskie plany radykalnego wzrostu produkcji ropy w przyszłym miesiącu, a wszystko to na tle epidemii koronawirusa.

Zobacz także

Możliwa jest wojna cenowa, w której atutem Saudyjczyków jest niski koszt wydobycia, mogący sprzyjać wyeliminowaniu konkurencji innych krajów, choć nie można też wykluczyć, że jest to zagranie mające skłonić innych graczy do powrotu do negocjacji - ocenia e-petrol.pl.

Wstępne szacunki analityków e-petrol.pl mówią, że nawet przy utrzymywaniu się dotychczasowego wysokiego poziomu marż operatorów możliwe jest obniżenie się cen na stacjach benzynowych w Polsce o 15-20 groszy na litrze.

Koronawirus pogłębia chaos na rynkach

- Na rynku króluje panika i trudno powiedzieć dokąd może ona zaprowadzić. Zbiegły się dwa czynniki: obawy o przyszłość gospodarki z powodu koronawirusa i wojna cenowa OPEC z Rosją o ceny surowca - wskazał Rafał Sadoch, analityk BM mBanku.

Wszczęcie wojny cenowej pomiędzy kartelem OPEC oraz Rosją w normalnych czasach spowodowałoby wzrost awersji do ryzyka i załamanie cen ropy. Niestety, zbiegły się obecnie dwa czynniki. Paniczny odwrót od akcji motywowany jest bardziej dalszym narastaniem obaw o przyszłość światowej gospodarki w sytuacji, gdy koronawirus będzie się rozprzestrzeniał. Północ Włoch i region Lombardii do początku kwietnia jest odcięty od świata

Rafał Sadoch

Zobacz także

W jego opinii, w skrajnym scenariuszu globalna gospodarka może w pierwszym półroczu 2020 się załamać, gdyby kolejne regiony praktycznie zawieszały aktywność gospodarczą.

Problem w tym, że najskuteczniejsza walka z koronawirusem, którego jak na razie nie dało się powstrzymać, będzie polegać na wygaszeniu aktywności, w czym nie pomoże ani polityka monetarna ani fiskalna. Jakiekolwiek impulsy wspierające wzrost gospodarczy mogą przyczynić się tylko do szybszego odbudowania aktywności, gdy największe zagrożenie minie, a produkcja stopniowo zacznie być odbudowywana

Rafał Sadoch

Sadoch przypomniał, że ubiegłotygodniowe rozmowy w Wiedniu pomiędzy kartelem, a Rosją załamały się i obecnie rozpoczyna się wojna cenowa o udział w rynku. Rosja nie wywiązywała się z limitów, do których się zobowiązała i nie była skłonna zadeklarować dalszych redukcji wydobycia.

Obecne cięcia wygasają z końcem kwietnia. Arabia Saudyjska chciała, aby całość dodatkowych ograniczeń wyniosła 1,5 miliona baryłek dziennie, z czego kartel OPEC miałby opowiadać za 1 mln, a resztę inni producenci z nim współpracujący na czele z Rosją.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP