Jabłka droższe o prawie 100 procent. Ceny owoców w górę

11.05.2020 12:43
Ceny owoców w maju. Jabłka droższe o prawie 100 proc. Skąd te podwyżki?
fot. Bartosz KRUPA/East News

Owoce zdrożały średnio o 17 procent w porównaniu z okresem sprzed epidemii koronawirusa. Ceny jabłek poszły w górę prawie o 100 procent. Skąd takie podwyżki?

Koronawirus zachwiał cenami na rynku. Zakupy na zapas zwiększyły popyt także na owoce, przez co ich ceny poszybowały w górę.

Z analizy MondayNews.pl wynika, że średnie ceny 10 najczęściej eksponowanych w gazetkach promocyjnych owoców wzrosły o przeszło 17 procent.

Koronawirus a ceny owoców. Skąd wzięły się gigantyczne podwyżki?

Analitycy z MondayNews.pl porównali ceny owoców z 9 marca i 5 maja. Efekt? Nawet kilkudziesięcioprocentowe podwyżki cen.

Najbardziej widoczny wzrost ceny odnotowano w przypadku jabłek. Te zdrożały o prawie 94 procent. Gruszki poszły w górę o blisko 31 procent, pomarańcze – o ponad 28 procent, a cytryny i arbuzy – o przeszło 20 proc.

Zobacz także

Podrożały również mandarynki i winogrona – o kilkanaście procent. 5-procentową podwyżkę odnotowały ananasy. Opłaca się z kolei kupować banany i grejpfruty, które symbolicznie potaniały o kilka procent.

Analitycy Mondaynews.pl podsumowują, że w okresie epidemii ceny owoców wzrosły średnio o 17 procent, zaś warzyw – 6 procent. Skąd takie podwyżki?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zdaniem Pauliny Kopeć ze Stowarzyszenia „Unia Owocowa”, na te wyniki wpłynął zwiększony popyt na część artykułów kupowanych na zapas. Klienci nabywali tylko te produkty świeże, które mogli dłużej przechowywać. Zapotrzebowanie na jabłka w pierwszych tygodniach pandemii zostało podwojone przez polskie sieci.

Ekspertka tłumaczy, że wzrosty cen jabłek są spowodowane niedoszacowaniem ich od początku sezonu. Mniejsze zbiory i zwiększony popyt na rynku lokalnym sprawił, że surowiec automatycznie zdrożał, co oczywiście miało wpływ na promocje.

Analitycy prognozują, że ceny mogą wrócić do normy w zależności od kształtowania się popytu.

Czereśnie po 100 zł za kilogram?

W tym sezonie nagły spadek temperatury będzie wyjątkowo duży, bo nawet o 25 stopni Celsjusza. W nocy z poniedziałku na wtorek mogą pojawić się przymrozki. To problem dla sadowników. Jak sobie z tym radzą?

Jest kilka sposobów na to, aby kwiaty drzew owocowych się nie zniszczyły. To między innymi rozpalanie w sadzie specjalnych świec, a nawet ognisk, aby ogrzać rośliny.

- Rozpalamy świece, co 5, 6 metrów - przez ogień i dym tworzy się ciepło. Jeżeli mamy siatki antygradowe, to zamykamy je i zatrzymujemy ciepło. Są też specjalne maszyny, które tworzą ogrzewającą mgłę - tłumaczyła Izabela Kaczorowska, sadowniczka i prowadząca bloga Kobieta w Sadzie.

Kolejnym sposobem na przymrozki jest zraszanie drzew wodą. 

Jednak większość sadowników i ogrodników nie korzysta z żadnej ochrony przed przymrozkami, bo takie systemy są drogie. Dlatego przymrozki, które były w marcu, kwietniu i te które właśnie nadchodzą na pewno spowodują straty.

Te rośliny już żyją, mają pąki i kwiaty. Są gotowe do tego, żeby tworzyć owoce. Takie ochłodzenie to dla nich szok

Izabela Kaczorowska

Dodała, że nie zdziwi się, jeśli w tym roku czereśnie będą po 100 złotych za kilogram. Już wiadomo, że w tym sezonie będzie ich bardzo mało.

Ceny truskawek też mogą być wysokie. Są one najbardziej narażone na przymrozki, a nawet mrozy, bo przy gruncie temperatura jest niższa niż na wysokości. Jesienią mogą nas zaskoczyć także wysokie ceny jabłek.

RadioZET.pl/Natalia Żyto/MondayNews.pl