Zamknij

Cena gazu 100 procent w górę? Koniec ochrony URE

05.03.2021 17:52
licznik gazu
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Urząd Regulacji Energetyki (URE) co roku zatwierdza cenniki energii i jej nośników, na przykład gazu, dla klientów indywidualnych. Dzięki temu ceny pozostają na względnie niskim poziomie. Wszystko wskazuje jednak na to, że zostaniemy wyjęci spod jego ochrony już za trzy lata.

Cena gazu za trzy lata pójdzie mocno w górę – może się okazać, że gospodarstwa domowe dostaną rachunki wyższe nawet o 100 procent. Taki efekt przyniesie program Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku.

Rząd założył w nim dostosowanie się do regulacji unijnych i liberalizację rynku gazowego dla odbiorców indywidualnych od 2024 roku. Wtedy właśnie URE przestanie mieć możliwość wpływania na ceny dyktowane odbiorcom, co może zostać wykorzystane do podniesienia opłat do poziomu europejskiego.

Podwyżka cen gazu. Koniec ochrony Urzędu Regulacji Energetyki

Urząd Regulacji Energetyki co roku otrzymuje od dostawców energii oraz jej nośników wnioski o ustalenie cen dla odbiorców indywidualnych. W dokumentach musi znajdować się uzasadnienie wyliczenia cennika wraz ze wskazaniem kosztów. Rolą URE jest pogodzenie interesów sprzedawców i odbiorców, chroniąc tych ostatnich przed drożyzną, ale jednocześnie zapewniając zyskowność tym pierwszym.

Rezultatem jest spora rozbieżność cen płaconych przed gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa. W tym drugim przypadku dostawcy mają dowolność kształtowania cennika. Unia Europejska chce, żeby za ustalaniem cen gazu dla klientów indywidualnych także stała niewidoczna ręka wolnego rynku.

Uwolnienie cen, to nie jest cel wymyślony przez nas. Zobowiązała nas do tego Komisja Europejska. Ja też, jak KE, opowiadam się za pełną liberalizacją rynku gazowego, ale w Polsce to niebezpieczne dla odbiorców indywidualnych. Obecna pozycja PGNiG, jako dominującego sprzedawcy gazu, oznacza drożyznę dla obywateli, ale krociowe zyski dla państwa, bo przecież PGNiG jest pod pełną kontrolą Skarbu Państwa.

Janusz Steinhoff

PGNiG kontroluje 80 procent rynku, w pogoni za wynikami może więc zapomnieć, że jako spółka Skarbu Państwa należy do wszystkich obywateli, i drastycznie podnieść ceny, motywując do zrównaniem ich z obowiązującymi w innych krajach UE.

W Niemczech gaz jest droższy niż w Polsce o 50 procent, w Holandii o 100 procent. Nasze portfele może więc czekać duży drenaż. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że z podwyżką zostaniemy pozostawieni sami sobie: wzrost cen energii elektrycznej miał zostać zrekompensowany dopłatami, politycy jednak zmienili zdanie.

Dziennikarze money.pl zadali PGNiG pytania dotyczące planów kształtowania cennika po zniknięciu obowiązku zatwierdzania go przez URE. Spółka nie odpowiedziała na to pytanie.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl/money.pl