Likwidacja limitu składek na ZUS pod znakiem zapytania

21.10.2019 14:43
Likwidacja trzydziestokrotności pod znakiem zapytania
fot. Shutterstock/whitelook (ilustracyjne)

Parlament zdecyduje o realizacji projektu likwidacji tzw. trzydziestokrotności. Odejście od tego pomysłu nie będzie proste ze względu na przyszłoroczny budżet. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Przyszłoroczny budżet zakłada zrównoważone finanse. Oznacza to, że wydatki będą równe dochodom do kasy państwowej. Przy rosnących transferach socjalnych likwidacja trzydziestokrotności miała być gwarantem dodatkowych środków w budżecie. O dalszych losach tego pomysłu zdecydują posłowie.  

Co oznacza trzydziestokrotność?

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami przedsiębiorcy zobowiązani są płacić składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe do kwoty 142 950 złotych rocznie. Powyżej tej kwoty przedsiębiorcy nie mają takiego obowiązku.

Zobacz także

Limit odpowiada trzydziestokrotności miesięcznego średniego wynagrodzenia w gospodarce. W 2020 roku wyniósłby około 156 tysięcy złotych brutto.

Po zniesieniu tego limitu przedsiębiorcy odprowadzaliby ZUS od całości dochodu, zaś budżet zyskałby 5,1 miliarda złotych – szacuje resort finansów. 

Zobacz także

Nowy Sejm może pokrzyżować plany

Wicepremier i szef Porozumienia Jarosław Gowin oświadczył w ubiegłym tygodniu, że Porozumienie nie zagłosuje za likwidacją 30-krotności. W jego ocenie przyjęcie projektu byłoby uderzeniem w najwyżej wykwalifikowanych specjalistów.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości – choć nie negują tego pomysłu – zaznaczają, że wymaga on dyskusji.

 Osobiście uważam, że obecny model jest niesprawiedliwy, natomiast jest to temat do dyskusji. Nie budzi on jednak wielkich emocji czy sporów w ramach Zjednoczonej Prawicy.

- powiedział wicepremier Jacek Sasin, pytany o zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS.

Sasin dodał, że obowiązujący limit dochodów warunkujących płacenie składek na ZUS „promuje tych, którzy zarabiają więcej”. Jak dodał Sasin, więcej zarabiający w konsekwencji wprowadzenia limitu płacą niższe składki.

Zobacz także

Czy rezygnacja z pomysłu likwidacji limitu jest możliwa?

Takie pytanie PAP zadał ministrowi finansów, inwestycji i rozwoju Jerzemu Kwiecińskiemu. Minister powiedział, że propozycja likwidacji tego limitu jest nie tylko zamieszczona w propozycji budżetu na 2020 roku, ale była ona wcześniej zamieszczona w wieloletnim planie finansowym, który rząd przygotował na początku tego roku i który został zatwierdzony przez Komisję Europejską.

To nie jest takie proste, że rząd czy minister finansów może wycofać się z tej pozycji z racji tego, że jest to pozycja budżetowa, która była przedstawiona Komisji Europejskiej. Ostateczne decyzje będzie podejmował parlament.

– zaznaczył minister.

RadioZET.pl/PAP