Zamknij

Dziura w budżecie rośnie. Business Insider: ukrywanie miliardów to norma

26.06.2020 15:25
Budżet 2020 do nowelizacji. BI: rząd maskuje gigantyczną dziurę
fot. MARIUSZ GRZELAK/REPORTER/East News

Walka ze skutkami koronakryzysu, zwolnienie firm z podatków i mniejsze wpływy z tego tytułu, a także lockdown sprawią, że tegoroczny budżet będzie wyjątkowo skromny. Jak donosi Business Insider, rząd maskuje dziurę w państwowych finansach.

Budżet 2020 to przede wszystkim miliardowe starty. Chodzi zarówno o pomoc dla firm i gotówkę wypłaconą do ręki, jak i umorzenie składek, podatków czy spłaty pożyczek. W tym roku samorządowcy odnotują też rekordowo niskie wpływy z podatków. Firmy nie zarabiały, wiec nie odprowadzały danin.

Business Insider pisze o recesji i dziurze w budżecie, jakiej od dawna nie było. Serwis pisze o konieczności nowelizacji tegorocznego budżetu, a także o tym, że rząd będzie chciał zamaskować deficyt i „ukryć” długi poza państwowe rachunki.

Gigantyczna dziura w budżecie. Co będzie dalej?

Jak czytamy w Business Insider na wzrost deficytu złożyło się kilka czynników. Chodzi o bieżące wydatki rządu, a także te związane z ratowaniem rynku w związku z epidemią koronawirusa. To także ubytek dochodów niepodatkowych i wydatki na tarcze antykryzysowe, w tym umorzenie części wydatków tj. mikropożyczki dla firm.

Zobacz także

Jak podkreśla w artykule Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, „w znacznym stopniu ucierpią wpływy z podatków VAT i akcyzy, ponieważ spada konsumpcja, ucierpią wpływy z podatku CIT, ponieważ pogarszają się wyniki finansowe firm, a także wpływy z PIT, ponieważ rośnie bezrobocie i spadają dochody przedsiębiorców indywidualnych”.

To jak silny jest wpływ recesji na gospodarkę widać w wynikach budżetu w okresie marzec-maj. W tym czasie dochody budżetu były niższe o ponad 18 mld zł niż przed rokiem

– dodaje ekspert

Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego prognozuje, że deficyt sektora finansów publicznych wyniesie około 11 procent PKB w 2020 roku. Jak to wygląda w przeliczeniu na pieniądze? Ekspert wylicza, że deficyt budżetu centralnego można oszacować na około 185 mld zł, z czego: 15 mld zł to potrzeby pierwotne jeszcze sprzed pandemii, a 60 mld zł to ubytek dochodów podatkowych z powodu pandemii. Spadek dochodów niepodatkowych tj. opóźnienie likwidacji OFE czy mniejsze dywidendy, szacuje się na kolejne 25 mld złotych. Same tarcze antykryzysowe miały pochłonąć 85 mld złotych.

Z zapowiedzi wiemy już, że znaczną jego część minister finansów „ukryje”, wypychając poza krajowe rachunki. Nie zmienia to jednak faktu, że unijne instytucje policzą nam każdą złotówkę, której zabraknie, a którą będziemy zmuszeni pożyczyć 

– czytamy w Business Insider

Ekonomista Marcin Mrowiec w rozmowie z Business Insider nie ma złudzeń, że nadchodzi czas zaciskania pasa. Jego zdaniem, przed nami czas niepewności o szukania oszczędności. Niezbędnym będzie także zmiana nawyków konsumenckich, do których przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach.

RadioZET.pl/Business Insider