Budżet bez deficytu się nie uda? Nawet miliardy z OFE nie pomogą

21.10.2019 12:27
Budżet bez deficytu się nie uda?
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Wydatki nie będą równe dochodom, jeśli nie będzie likwidacji limitu składek na ZUS i pojawi się trzynasta emerytura. Nawet pieniądze z OFE nie zapewnią budżetu bez deficytu – prognozuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Budżet na 2020 rok zakłada zrównoważone finanse. Oznacza to, że wydatki będą równe przychodom do wspólnej kasy i wyniosą 429,5 miliarda złotych. To pierwszy od 1990 roku budżet bez deficytu. Przynajmniej według projektu ustawy budżetowej.

Prosty zabieg księgowy z OFE

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, plan zrównoważonego budżetu udało się „dopiąć” najpewniej dzięki likwidacji OFE i przekształceniu ich w fundusze inwestycyjne. Reforma polega na tym, że fundusze zgromadzone na kontach OFE miałyby trafić na indywidualne konta emerytalne lub do ZUS. W tym pierwszym przypadku niezbędna byłaby 15-procentowa opłata przekształceniowa, na której także miało zarobić państwo – chodziło o ponad 19 miliardów, które miały trafić na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Opłata miałaby być rozłożona na dwie równe raty w dwóch kolejnych latach (2020-2021) po 9,65 miliarda złotych.

Zobacz także

Dziennik ujawnia jednak, że zapisy zmieniono. W przyszłym roku do kasy FUS trafi o 3,86 mld zł więcej z opłaty przekształceniowej, więc całkowita kwota zakładana na 2020 r. to aż 13,5 miliarda złotych. To z kolei oznacza, że do FUS w 2021 roku wpłynie tylko 5,8 miliarda złotych. Dziennik dodaje, że choć w ustawie budżetowej nie znajdziemy informacji o podziale wpływów na równe części, to taka zapowiedź często padała z ust polityków PiS.

To prosty zabieg księgowy. Bez problemu można było sobie wpisać jakąkolwiek kwotę, aby spiąć dochody i wydatki na zero. W ostatnich latach tak były wpisywane dochody z uszczelnienia systemu podatkowego. Udawało się je realizować z górką, ale także dzięki dobrej koniunkturze.

– mówi rozmówca DGP.

Jak dodaje, szacowane wpływy z OFE oparte były za założeniu, że do OKE przejdzie 75-80 procent przyszłych emerytów oszczędzających w OFE. Jeśli tak się nie stanie, wpływy będą niższe.

Zobacz także

Warunkowe koszty, czyli 13. emerytura

Dziennik wyjaśnia, że nawet przy miliardach z OFE dopisanie do budżetu trzynastej emerytury i tak przyniosłoby niewielki deficyt. Koszty dodatkowego świadczenia nie zostały uwzględnione, gdyż prezes Prawa i Sprawiedliwości złożył deklarację, że projekt zostanie zrealizowany, gdy partia wygra wybory. Trzynasta emerytura to koszt 10 miliardów złotych, o które należy skorygować przyszłoroczny budżet.

Zobacz także

Gowin pokrzyżuje plany?

Do pogłębienia deficytu może się przyczynić także wolta Jarosława Gowina i jego partii Porozumienie. Będzie miała ona w Sejmie 18 posłów, a jej lider zapowiedział już, że nie poprze likwidacji 30-krotności, która ma dać ponad 5 miliardów złotych wpływów ekstra – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Zobacz także

Chodzi o limit dochodów, powyżej którego przedsiębiorcy nie mają dziś obowiązku płacić składek na ubezpieczenia społeczne. Limit ten wyliczony jest jako trzydziestokrotność przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Tylko utrzymanie tej trzydziestokrotności sprawi, że w połączeniu z obiecaną „trzynastką” zrównoważony budżet pozostanie tylko na papierze.

Być może gdyby nowym elementem była tylko 13. emerytura, to dzięki przeniesieniu całości środków z opłaty przekształceniowej na 2020 r. i rezygnacji z wypłacania jej w transzach dałoby się utrzymać zbilansowanie. Ale bez likwidacji 30-krotności będzie to niemożliwe.

– mówi Karol Pogorzelski ekonomista Banku ING dla dziennika.

RadioZET.pl/”Dziennik Gazeta Prawna”