Zamknij

Znajdziesz nas także

Pobierz apkę Radia ZET

Brexit. Kurs funta mocno w górę po wyborach w Wielkiej Brytanii

13.12.2019 13:51
Brexit. Kurs funta mocno w górę po wynikach wyborów w Wielkiej Brytanii
fot. PAP/EPA/Stefan Rousseau / POOL

Rynki gwałtowanie zareagowały na zwycięstwo Partii Konserwatywnej w wyborach generalnych w Wielkiej Brytanii. W piątek kurs funta wzrósł o prawie 10 groszy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Brexit staje się coraz bardziej prawdopodobny po uzyskaniu samodzielnej większości przez Partię Konserwatywną. Ugrupowanie premiera Borisa Johnsona zdobyło 43,6 proc. głosów, co da im co najmniej 364 mandatów w Izbie Gmin.

Funt mocno w górę

To oznacza samodzielne rządy konserwatystów, którym udało się przekroczyć granicę 326 deputowanych.

Zobacz także

Zarówno pod względem uzyskanych mandatów, jak i procentowego poparcia to najlepsze wyniki konserwatystów od czasów Margaret Thatcher. Warto podkreślić, że od poprzedniej kadencji, czyli od czerwca 2017 roku, konserwatyści tworzyli rząd mniejszościowy wspierany przez północnoirlandzką Demokratyczną Partię Unionistów.

Na wyniki wyborów gwałtownie zareagował rynek walutowy. Kurs funta szterlinga w piątek wyniósł około 5,16 złotego. To o prawie 10 groszy więcej, niż jeszcze dzień wcześniej. To była najwyższa cena brytyjskiej waluty od trzech lat. 

Zobacz także

Jak podał portal Bankier.pl, nagły wzrost kurs funta zanotował tuż po godz. 23 czasu polskiego w czwartek, kiedy ogłoszono pierwsze wyniki wyborów. Z kolei "Financial Times" podkreślił, że to było jedno z najsilniejszych jednodniowych umocnień kursu funta w historii (ponad 2,5 procent).

Klęska laburzystów

Johnson powiedział, że ten wynik daje torysom mocny mandat na dokończenie brexitu, co jak zapowiadał przez całą kampanię, pozwoli na uwolnienie gospodarczego potencjału kraju i zajęcie się innymi priorytetami wyborców, w tym zwłaszcza służbą zdrowia. Premier podziękował szczególnie tym wyborcom, którzy na konserwatystów zagłosowali po raz pierwszy.

Takich było sporo, bo strategia premiera, aby powalczyć o przemysłowe, robotnicze okręgi okazała się bardzo skuteczna.

Wybory kompletnie zmieniły polityczną mapę Wielkiej Brytanii. Konserwatyści przejęli z rąk laburzystów kilkadziesiąt okręgów, zwłaszcza w północnej i środkowej Anglii, w tym część takich, w których Partia Pracy wygrywała od kilkudziesięciu lat.

Zobacz także

Dla laburzystów czwartkowe wybory okazały się natomiast całkowitą klęską. 203 mandaty, które zdobyli to najgorszy wynik od 1935 roku. W reakcji na to ich lider Jeremy Corbyn zapowiedział, że nie poprowadzi ugrupowania w następnych wyborach, ale pozostanie na stanowisku lidera do czasu partyjnej "refleksji" na temat przyszłości.

Corbyn jest krytykowany za neutralność w sprawie brexitu, niewystarczającą reakcję na przypadki antysemityzmu w swym ugrupowaniu oraz zbyt radykalny program, który zaproponował. Po ogłoszeniu prognoz wyborczych jego rezygnacji publicznie zaczęła domagać się część laburzystowskich polityków.

Także wyniki trzeciej co do wielkości ogólnokrajowej partii - Liberalnych Demokratów - jest znacznie poniżej oczekiwań, zwłaszcza, że jako jedyne z głównych ugrupowań opowiadało się za rezygnacją z brexitu, a około połowy brytyjskich wyborców przeciwne jest wyjściu z UE. Liberalni Demokraci zdobyli ostatecznie 11,5 proc. głosów, co przełożyło się na 11 mandatów - o jeden mniej niż w poprzednich wyborach.

Na dodatek ponieśli oni wyjątkowo prestiżową porażkę - parlamentarny mandat straciła ich liderka Jo Swinson, przegrywając w swoim okręgu z kandydatką Szkockiej Partii Narodowej (SNP) różnicą zaledwie 150 głosów.

Zobacz także

Szkocja ogłosi referendum niepodległościowe?

SNP jest natomiast obok konserwatystów największym zwycięzcą wyborów. Wprawdzie ostatecznie zdobyli oni 48 mandatów, a nie 55, jak wynikało z prognozy exit polls. Ale to i tak jest wzrost o 13 mandatów w porównaniu z dotychczasowym stanem posiadania i - jak zapowiedziała już ich liderka Nicola Sturgeon - uzasadnienie do przeprowadzenia nowego referendum niepodległościowego.

Rozjeżdżanie się politycznych preferencji Anglii i Szkocji stawia w dłuższej perspektywie pod znakiem zapytania przyszłość Zjednoczonego Królestwa.

Johnson zapowiadał, że nie zgodzi się na kolejne referendum w Szkocji, skoro poprzednie było zaledwie pięć lat temu, ale dobry wynik SNP oznacza co najmniej poważne spory między władzami w Londynie i Edynburgu.

Z kolei w krótszej perspektywie zwycięstwo konserwatystów oznacza, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE w ustalonym terminie, czyli 31 stycznia 2020 roku jest przesądzone. Przed wyborami konserwatyści zapowiadali, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia pod obrady parlamentu wróci ustawa o porozumieniu z UE w sprawie warunków wyjścia ze Wspólnoty.

Zobacz także

RadioZET.pl/Bankier.pl/PAP