Zamknij

Black Friday w tym roku nie będzie. Nie da się obniżyć cen

29.10.2021 15:16
wyprzedaż 70 procent
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Wypatrujący okazji na Black Friday i Cyber Monday mogą się w 2021 roku srodze zawieść. Nie dość, że problemy z produkcją i łańcuchami dostaw sprawiły, że w sklepach nie ma zapasów, które mogłyby trafić na wyprzedaż, to jeszcze wysoka inflacja oznacza, że ceny zamiast maleć będą tylko rosły.

Black Friday to coroczne święto zakupów, w których sprzedawcy prześcigają się w oferowaniu klientom niższych cen. Tak przynajmniej było do tej pory, w rzeczywistości, w której podstawy gospodarki nie były zdemolowane przez pandemię. Przez przestoje w produkcji używane samochody stały się droższe, niż były za nowości w salonie. Nowych aut po prostu brak.

Podobne problemy dotyczą także innych produktów. Nadwyżka popytu nad podażą sprawia, że rosną ceny, a inflacja bije kolejne rekordy, dobijając w październiku 2021 roku do niemal 7 procent. Praw rynku nie da się oszukać – czekają nas podwyżki, których nawet w Czarny Piątek może nie udać się zniwelować. Obniżki będą więc znacznie niższe, a czasem wręcz symboliczne.

Black Friday będzie na niby. Przez inflację sklepy muszą podwyższyć ceny

Czarny Piątek w 2021 roku będzie znacznie mniej okazały, niż w poprzednich latach – uważają analitycy. To efekt wzrostu kosztów logistycznych, rozchwiania łańcuchów dostaw oraz zmniejszenia produkcji z powodu braku dostaw komponentów.

Specjaliści z Adobe wyliczyli w związku z tym, że w USA nie ma co liczyć na oferty typu „50 procent taniej”. Według ekspertów, zamiast realnych obniżek na poziomie 10-30 procent, sprzedawcy w 2021 roku będą mogli zaoferować w Stanach upusty rzędu 5-25 procent.

Telewizory będą mogły być tańsze o 15 procent (w 2020 średnia obniżka wyniosłą 18 procent), sprzęt AGD będzie oferowany 16 procent taniej (w 2020 upust wyniósł 20 procent), rabat na odzież zaś wyniesie maksymalnie 15 procent – o 5 punktów procentowych mniej, niż rok wcześniej.

Jak oznajmił Marcin Michalski, ekspert strategii digital marketingowych i reklamy online, mniejsze możliwości oferowania obniżek będą dotyczyć także polskich sprzedawców.

Wiele wskazuje na to, że w tym roku wydamy więcej w okresie przedświątecznym. Niestety niekoniecznie dlatego, że po prostu będziemy mieli „szeroki gest”. Skutki gospodarczego lockdownu są rozciągnięte w czasie i teraz odczujemy następstwa problemów z łańcuchami dostaw. Szczególnie zagrożone są takie branże jak elektronika, zabawki czy odzież. Porty przeładunkowe są zapchane, więc towaru na rynku może być zdecydowanie mniej. To rodzi inflację, a przecież ceny za ropę na światowych giełdach tylko pogarszają sytuację. O ciekawe rabaty będzie znacznie trudniej niż rok wcześniej.

Marcin Michalski

Black Friday w Polsce jest raczej „na pokaz” – z analiz cen wynika, że faktyczne obniżki, na jakie można liczyć robiąc zakupy, to nie więcej niż 5 procent. W 2021 roku obniżki będą zapewne jeszcze mniejsze, co w praktyce może oznaczać, że korzyści z wyprzedaży będą niemal niedostrzegalne. Tym bardziej, że sprzedawcy będą zmuszeni do podnoszenia cen z powodu inflacji oraz – jak sami przyznają – przygotowywania się do wyprzedaży.

Podwyższanie cen przed Black Friday i Cyber Monday ma sprawić, że więcej produktów zostanie w magazynie, dzięki czemu więcej klientów będzie mogło skorzystać z przeceny. UOKiK wskazuje na inny motyw podwyższania cen: po obniżce na Czarny Piątek będą on mogły być wyższe, niż w regularnej sprzedaży.

RadioZET.pl/materiały prasowe