Błąd w promocji Biedronki. "Rachunek na 1000 zł, a do zapłaty 50 zł"

27.04.2020 13:58
Biedronka. Elektronika i inne drogie produkty sprzedawano za pół darmo
fot. Grabowski Foto/Shutterstock (ilustracyjne), Pepper.pl

Nieoczekiwany błąd podczas nocnych promocji w sklepach sieci Biedronka. Zamiast od najtańszych, kasy fiskalne naliczały rabaty od najdroższych produktów - podał portal WP.pl. Dzięki temu produkty przemysłowe czy elektronikę można było nabyć po bardzo niskich cenach.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Biedronka w ramach promocji w weekend z niedzielą handlową wprowadziła dla klientów tzw. białą noc. Podczas niej przy zakupie 20 produktów, trzy z nich można było otrzymać gratis.

Promocji nie podlegały np. alkohol, papierosy czy produkty żywienia początkowego oraz torby zakupowe.

Zobacz także

Elektronika i inne drogie produkty za "grosze"

Jak podał portal WP.pl, przez błąd w kasach fiskalnych w ramach promocji odliczane były najdroższe zakupione produkty. 

- U mnie w sklepie rekordowy rabat to 1645 złotych. Promocja się kumulowała, czyli jak kupiło się 40 produktów, to cztery były za darmo. Rachunek na 1000 złotych, a zapłata około 50 złotych to była norma - przekazał jeden z kasjerów Biedronki w rozmowie z WP.pl.

Z kolei jedna z klientek na Instagramie pochwaliła się paragonem na niecałe 17 zł i rabatem na towary za ponad… 700 zł. Na liście znalazł się robot kuchenny (149 zł), robot sprzątający (449 zł) oraz mop parowy (149 zł).

Zobacz także

- Ja byłam o godziny 1.30, gdy jeszcze nie było wiadomo o awarii. Chłopak przede mną kupował sprzęt AGD, kasjerka się zdziwiła, gdy zobaczyła paragon. On na to, że to już jego trzecia Biedronka. Jak to usłyszałam, to poleciałam też po sprzęt, kasjerka nabiła, weszła promocja, ja szczęśliwa wyszłam. Gdy odjeżdżałam, to widziałam, że kasjerki same siebie kasują - mówiła pani Marika, która skorzystała z niecodziennej promocji, w rozmowie z portalem.

Jak na sprawę reaguje Biedronka? Czekamy na odpowiedź sieci marketów.

WP.pl przypomniał, że to nie jedyna taka pomyłka w sieciach handlowych.

Lidl miał problemy z akcją zwracania produktów przez 30 dni, które nawet zostały otwarte przez klientów. W rezultacie część konsumentów ustawiała się do kas z pustymi pudełkami. Sieć początkowo realizowała zwroty, ale potem się z nich wycofała. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) uznał, że klienci mieli rację i nakazał Lidlowi zwracanie osobom chcącym skorzystać z promocji specjalne vouchery.

Zobacz także

RadioZET.pl/WP.pl