Zamknij

Biedronka zwalnia pracowników z powodu tzw. promocji stulecia

21.05.2020 16:50
Biedronka zwalnia pracowników z powodu tzw. promocji stulecia
fot. Jaroslaw Sender/East News (ilustracyjne)

Biedronka rozlicza kadrę za tzw. promocję stulecia. Według portalu Money.pl, rozpoczęły się zwolnienia pracowników, którzy nie reagowali na błędne naliczanie rabatów na najdroższe produkty podczas nocnej promocji. Związkowcy stoją murem za pracownikami, a prawnicy są przekonani, że sieć mogła zwolnić te osoby nawet dyscyplinarnie. 

Biedronka unika komentarzy na temat tego, co wydarzyło się w nocy z 25 na 26 kwietnia. W ostatni weekend kwietnia sieć wprowadziła dla klientów promocję pod nazwą "biała noc". Dzięki przy zakupie co najmniej 20 produktów, trzy można było otrzymać za darmo. Jednak kasy fiskalne w marketach w całej Polsce zamiast odliczać rabat na najtańsze produkty - obniżał ceny najdroższych z listy.

Dzięki temu klienci Biedronki praktycznie za bezcen nabyli artykuły przemysłowe, jak telewizory, meble czy inny sprzęt. Z nieoficjalnych relacji mediów wynika, że nie tylko konsumenci skorzystali na pomyłkowej promocji, ale również kasjerzy marketów sieci należącej do portugalskiej spółki Jeronimo Martins

Biedronka zwalnia pracowników przez promocję stulecia

Jak podał portal Money.pl, rozpoczęła się seria zwolnień pracowników Biedronki, którzy nie dość, że nie reagowali na awarię, to jeszcze sami naliczali sobie rabaty na najdroższe produkty. Wśród nich znalazł się pan Jarosław - ochroniarz z marketu Biedronki w Aleksandrowie Łódzkim. 

Zobacz także

Pracowałem wtedy na nocnej zmianie (...) Po zakończeniu zmiany, a było to około godziny 3.30 nad ranem, też zrobiłem zakupy w promocji. Wszyscy dookoła mówili, że to "przebojowa promocja". Myślałem, że pracodawca zrobił taką ekstra akcję i dał niskie ceny na najdroższy towar specjalnie, nie przypuszczałem, że to jest błąd systemu. Dopiero później się dowiedziałem, że to był wypadek przy pracy. Od razu przyniosłem zakupy do sklepu, by je zwrócić

Pan Jarosław

Mimo to ochroniarz otrzymał od Biedronki wypowiedzenie i od 1 czerwca ma przestać pracować, kończąc 3-letnią umowę o pracę. - Nie rozumiem, dlaczego chcą mnie zwolnić? Zrobiłem zakupy jak każdy klient sklepu, byłem już po godzinach swojej pracy. Codziennie robię zakupy w tym sklepie i dotąd nikomu to nie przeszkadzało, że zostawiam tam część swojej wypłaty. Dlaczego nie mogłem więc zrobić zakupów tego dnia? - mówił w rozmowie z portalem Money.pl.

Z powodu promocji stulecia prace straciła inna rozmówczyni portalu pani Dorota - od 16 lat kierowniczka marketu Biedronki na Śląsku. Od 1 maja nie pracuje w sieci handlowej. 

Mieliśmy przez całą noc tylko jeden przypadek takich zakupów w promocji. Dopiero następnego dnia o godzinie 9 rano dowiedziałam się od kierownika regionu, że to był błąd systemu. Również zrobiłam zakupy tamtej nocy, ale natychmiast zwróciłam towar do sklepu. Sieć non stop urządza promocje, nie nadążamy już z pracą. Jesteśmy przemęczeni. Nie czuję się winna, bałam się dyscyplinarki, dlatego się zwolniłam

Pani Dorota

W obronie zwalnianych pracowników Biedronki opowiedział się Alfred Bujara, szef handlowej NSZZ "Solidarność". - Apelujemy do pracodawcy, by przemyślał swoje nieetyczne i niesprawiedliwe postępowanie wobec zwalnianych osób - tłumaczył w rozmowie z Money.pl.

W ocenie Bujary, Biedronka sama ściągnęła klientów na nocną promocję, pracownicy jak inni konsumenci mogli skorzystać z rabatów, a helpdesk nie mógł w pełni zareagować w środku nocy. - Jak ci ludzie mieli powstrzymać sprzedaż? Zamknąć sklepy? Wówczas pracodawca zwolniłby ich za jeszcze większe starty - dodał Bujara.

Zobacz także

Z kolei Sławomira Parucha, radcy prawnego i partnera zarządzający w kancelarii prawa pracy PCS Paruch Chruściel Schiffter, nie dziwi postawa Biedronki. Jego zdaniem sieć sklepów ma podstawy nawet do zwolnień dyscyplinarnych z powodu promocji stulecia.

- Jeśli pracownik był świadom, że pracodawcy wyrządzona jest szkoda i nie zareagował odpowiednio, kiedy najdroższy towar był wykupowany po najniższej cenie, naruszył podstawowe obowiązki pracownicze. Jego obowiązkiem było zablokowanie dalszej sprzedaży - podkreślił prawnik.

W Biedronce w całej Polsce pracuje ponad 67 tys. osób. 

RadioZET.pl/Money.pl