UOKiK: w polskich sklepach są źle oznakowane produkty

01.10.2019 12:46
Biedronka, Auchan czy Lidl sprzedawali źle oznaczone produkty. Wyniki kontroli UOKiK
fot. Photobac/Shutterstock (ilustracyjne)

Polski seler sprzedawany jako holenderski, egipski czosnek z Polski, cebula pochodząca jednocześnie z kilku krajów – to główne nieprawidłowości wykryte przez Inspekcję Handlową. Źle oznaczenie produktów odnaleziono aż w 18 sieciach handlowych.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Kontrole przeprowadzono w 96 sklepach należących do 18 sieci handlowych.

Nieprawidłowości dotyczyły 31 sklepów (32,3 proc.) sieci: Aldi, Auchan, Biedronka, Dino, Hipermarket Bi1, Intermarché, Kaufland, Lewiatan, Lidl, Netto, Polo Market, Stokrotka i Tesco.

118 partii warzyw i owoców (10,2 proc., kontrola objęła 1162 partie) było błędnie oznakowanych krajem pochodzenia.

Niemieckie ziemniaki udawały polskie w Biedronce

Cebula jednocześnie z kilku krajów

Jak dodano, 61 produktów (5,2 proc. skontrolowanych) było oznakowanych innym krajem pochodzenia, niż wynikało z dokumentów lub opakowań zbiorczych, w tym 31 niezgodnie z prawdą jako produkty z Polski.

Jak podał UOKiK, na przykład rzekomo polski seler pochodził z Holandii, o czym informowało opakowanie. Wywieszka przy czosnku mówiła, że pochodzi on z Polski, ale z faktury wynikało, że jest z Egiptu.

Zdarzało się też (46 partii), że na wywieszce przy produkcie podane było kilka krajów pochodzenia. Na przykład cebula „pochodziła” jednocześnie z Polski, Francji, Holandii i Słowacji, a konsument nie wiedział, który z krajów jest właściwy. Dziewięć partii w ogóle nie miało informacji o kraju pochodzenia.

Zobacz także

„Liczne sygnały o nieprawidłowościach”

Prezes UOKiK Marek Niechciał uważa, że informacja o kraju pochodzenia jest istotna dla wielu konsumentów – często wpływa bowiem na decyzję o zakupie i nie powinna wprowadzać w błąd.

Do UOKiK docierały liczne sygnały o nieprawidłowościach w tym zakresie, dlatego zleciłem Inspekcji Handlowej przeprowadzenie kontroli.

Marek Niechciał, szef UOKiK

Przypomniał, że oznakowanie świeżych warzyw i owoców krajem pochodzenia jest obowiązkowe.

Również wiceprezes Urzędu Tomasz Chróstny podkreśla, że nieprawidłowa informacja o kraju pochodzenia lub jej brak to wprowadzanie konsumentów w błąd. Polacy – jak wskazuje – coraz częściej zwracają na to uwagę, starają się wybierać produkty polskie.

Sprzedawcy i dostawcy mniej lub bardziej świadomie wykorzystują ten fakt, przypisując polskie pochodzenie zagranicznym warzywom i owocom. Musimy walczyć z takimi praktykami, żeby konsument zawsze wiedział, co i skąd kupuje. Dlatego kontrole Inspekcji Handlowej są bardzo ważne.

Marek Niechciał, szef UOKiK

Obowiązek oznaczenia polskich produktów

UOKiK przekazał, że kontrole są kontynuowane w kolejnych sklepach należących do sieci handlowych.

Jeżeli będą podstawy, mogą pojawić się kary pieniężne nałożone przez Inspekcję Handlową, nawet do 20-krotności średniej krajowej za rok poprzedni (w 2018 roku według GUS wynosiła ona 4585 zł).

Urząd przypomina, że na podstawie unijnych przepisów krajem pochodzenia powinny być oznakowane między innymi świeże owoce i warzywa, wołowina i cielęcina, ryby i owoce morza, miód, wino, oliwa z oliwek, jaja, surowe, pakowana wieprzowina, mięso kozie, baranina i drób.

W Polsce wymagane jest także podawanie kraju pochodzenia wieprzowiny, mięsa koziego, baraniny czy drobiu sprzedawanego na wagę. Ziemniaki – zarówno te oferowane na wagę, jak i pakowane – muszą mieć informację o kraju pochodzenia wraz z wizerunkiem flagi tego kraju.

Znakowanie produktów informacją „Produkt Polski” jest natomiast dobrowolne. Można w nich użyć do 25 proc. składników importowanych, jeśli są to surowce nieprodukowane w Polsce (np. rodzynki). 

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP