Zamknij

Białoruska elektrownia atomowa zagrożeniem? Seria awarii i tajemnicze zgony

30.12.2019 13:08
Białoruś. Elektrownia atomowa Ostrowiec rozpocznie pracę w 2020 roku
fot. Paulmart/Shutterstock (ilustracyjne)

W 2020 roku zostanie otwarta pierwsza białoruska elektrownia atomowa, budowana przez Rosjan. Przy budowie miało zginąć pięć osób, a władze m.in. Litwy szykują ludność cywilną na skutki ewentualnej awarii - podała "Rzeczpospolita". 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Elektrownia Ostrowiec to kontrowersyjna inwestycja białoruskiego rządu, za którą odpowiada rosyjska spółka Rosatom. Jak podała "Rz", wiosną 2020 roku planowane jest uruchomienie pierwszego reaktora. W pierwszych dniach stycznia planowane jest zwożenie paliwa atomowego do nowej elektrowni. 

Inwestycja za 11 mld dolarów (sfinansowana z rosyjskiego kredytu udzielonego Białorusi) powstaje 18 kilometrów od miasta Ostrowiec w północno-zachodniej Białorusi. Nowa elektrownia jest budowana w odległości zaledwie 4 km od litewskiej granicy. 

Zobacz także

Władze Litwy od początku ostro krytykowały plany rządu w Mińsku. Jednym z powodów jest fakt, że głównym źródłem chłodzenia dwóch reaktorów elektrowni ma być rzeka Wilija, przepływającej przez Wilno.

Ponadto w sierpniu tego roku rząd litewski kupił i rozdał za darmo ponad 4 mln opakowań jodu w tabletkach. Natomiast Litwini w miejscowościach przygranicznych są przygotowywani na ewentualne skutki awarii jądrowej.

Alarmowali o skutkach budowy. Obaj nie żyją

Skalę nieprawidłowości przy budowie elektrowni ujawnili niezależni białoruscy filmowcy w dokumencie "Ostrowiec śmierci". 23-minutowe wideo zostało usunięte z serwisu YouTube na skutek protestów białoruskich władz, jednak po protestach internautów film znów można obejrzeć w sieci.

Zobacz także

Zdaniem autorów dokumentu, trwająca od 2011 roku budowa elektrowni atomowej w Ostrowcu to seria "pożarów, awarii i wypadów". Od tego czasu miało zginąć 5 osób związanych z inwestycją.

Krytyczne analizy dotyczące wpływu inwestycji na środowisko przygotował ze strony rosyjskiej akademik Aleksiej Jabłokow, a białoruskiej naukowiec Iwan Nikitczenka. Obaj nie żyją. Rosjanin zmarł w szpitalu, a jego kolega po fachu zginął w wypadku samochodowym w Mołodecznie w listopadzie 2010 roku. Na samochód Białorusina najechała ciężarówka. 

Jeden z najpoważniejszych wypadków na budowie elektrowni miał miejsce 10 lipca 2016 roku. Korpus reaktora o wadze 334 tony spadł z wysokości 7 m na betonową podstawę podczas transportu.

Mimo to główny projektant - rosyjska firma Hydropress - zapewniała, że incydent nie spowodował "znacznych uszkodzeń". Wypadek nie zmienił podejścia ekip budowlanych.

Zobacz także

- Drugi korpus reaktora został uderzony o platformę kolejową. Uderzenie trafiło w elementy awaryjnego systemu chłodzenia. Tego reaktora już nie wymienili i taki został zamontowany - podkreślił w filmie Andriej Ożarowskij, rosyjski fizyk jądrowy i ekspert Białoruskiej Kampanii Antyjądrowej. Dostał 10-letni zakaz wjazdu na Białoruś, a wcześniej był aresztowany.

Prototypowy reaktor bliżej Polski niż Czarnobyl 

Innym zagrożeniem elektrowni w Ostrowcu jest reaktor typu WWER-1200/491.

Pomimo zapewnień inwestora o jego bezpieczeństwie, to tylko prototyp. Jedyny taki reaktor był zamontowany 3 lata temu w rosyjskiej elektrowni pod miastem Nowoworoneż. Po uruchomieniu nastąpiła awaria i całkowicie spłonął.

Białoruska elektrownia atomowa znajduje się 250 km od polskiej granicy. To dwa razy bliżej, niż Czarnobyl, gdzie w 1986 roku doszło do największej w historii katastrofy jądrowej.

Zobacz także

RadioZET.pl/Rzeczpospolita