Zamknij

Białoruś chce rozmawiać z Rosją o gigantycznym długu

27.08.2020 17:51
Białoruś ma gigantyczny dług wobec Rosji. Rubel traci na wartości
fot. AP Photo/Dmitri Lovetsky/East News (ilustracyjne)

Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi, zapowiedział, że Rosja będzie refinansować dług w wysokości 1 mld dolarów. Gwałtowne protesty na Białorusi tylko pogorszyły wskaźniki gospodarcze dotyczące Białorusi.

Białoruś od 9 sierpnia, czyli wyborów prezydenckich, jest świadkiem największych od dekad protestów antyrządowych. Opozycja domaga się ustąpienia ze stanowiska prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz przeprowadzenia w pełni demokratycznych wyborów.

Jeszcze przed rozpoczęciem politycznych napięć, gospodarka Białorusi była w recesji z powodu pandemii koronawirusa oraz trudnych relacji ekonomicznych z Rosją. Kreml już wcześniej naciskał na Mińsk w temacie głębszej integracji obu państw, czemu sprzeciwiał się prezydent Aleksandr Łukaszenka.

Białoruś i gigantyczny dług wobec Rosji

Premierzy Białorusi i Rosji odbędą rozmowy w sprawie refinansowania długu Mińska w wysokości 1 mld dolarów - poinformował w czwartek białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka, cytowany przez państwowe media. Zapowiedział, że „władze nie dopuszczą do krachu waluty narodowej”.

Zobacz także

Umówiliśmy się z prezydentem Rosji (Władimirem Putinem - przyp. red.) i dzisiaj nasz premier (Raman Hałouczanka - przyp. red.) odbędzie rozmowy z (premierem Rosji - przyp. red.) Michaiłem Miszustinem na temat refinansowania (długu - przyp. red.)

Aleksandr Łukaszenka

Chodzi o refinansowanie w bieżącym roku długu Białorusi wobec Rosji wynoszącego 1 mld dol. – uściśliła agencja BiełTA. - To znaczy, że my, po ustaleniach z Rosją, zostawimy sobie ten miliard dolarów i będzie to dobre wzmocnienie naszej waluty narodowej – powiedział prezydent.

Łukaszenka zapowiedział, że władze „nie dopuszczą do krachu waluty narodowej”.

Jeśli ktoś chce kupić dolara, proszę, on kosztuje dzisiaj tyle, ile kosztuje. Mamy płynny kurs – to znaczy, że jeśli popyt jest duży, droższe będą dolary i euro, jeśli popyt jest mniejszy – będą kosztować mniej. Nie będziemy, uczepiwszy się rękami, utrzymywać kursu rubla

Aleksandr Łukaszenka

Przekonywał też, że na razie na Białorusi „nie zaczęto jeszcze tak naprawdę wykorzystywać rezerw walutowych (do stabilizacji sytuacji finansowej). - Jakbym przeczuwał – trzy miesiące temu dałem zadanie, by wszystkie rezerwy walutowe i kruszcowe wróciły do kraju, zwłaszcza złoto. Przywieźliśmy wszystko, do ostatniego grama – powiedział Łukaszenka.

Zobacz także

Nie ma żadnej katastrofy. Owszem, w niektórych kantorach może czasem nie starczać gotówki. Ale tak bywa zawsze, gdy rośnie popyt. Poleciłem bankowi narodowemu, żebyśmy unikali takiej sytuacji. Ludzie chcą wypłacić pieniądze czy walutę – proszę, zabierajcie. Mamy absolutnie wystarczające rezerwy, by utrzymywać kurs na poziomie, który jest dla nas do przyjęcia

Aleksandr Łukaszenka

Uprzedził również, że „już doniesiono mu o przypadkach napaści na ludzi, którzy wymieniali pieniądze”. - Myślę, że nasi obywatele powinni się poważnie nad tym zastanowić – oświadczył.

24 sierpnia portal Naviny.by napisał, że wzrost kursów walut zagranicznych jest w ostatnim czasie stałą tendencją. „Po wyborach 9 sierpnia kursy dolara, euro i rubla rosyjskiego już wzrosły o ok. 4 proc.” – podał portal w poniedziałek. Jest to związane ze zwiększonym popytem na walutę wewnątrz kraju.

Zobacz także

27 sierpnia rubel nadal słabł, jednak spadek był wolniejszy niż na początku tygodnia – podał portal Onliner. Obecnie dolar kosztuje 2,66 rubla, a euro – 3,149. Za 100 rosyjskich rubli trzeba zapłacić – 3,5413 rubla białoruskiego.

RadioZET.pl/PAP