Ceny biletów zależały od koloru skóry. Kontrowersyjny festiwal w USA

08.07.2019 15:36
AfroFuture. Ceny biletów na festiwal zależały od koloru skóry. Kontrowersyjny festiwal w USA
fot. Monkey Business Images/Shutterstock (ilustracyjne)

Organizatorzy festiwalu muzycznego AfroFuture w amerykańskim Detroit sprzedawali bilety w zależności od rasy. Osoby czarnoskóre płaciły 10 dolarów, a biali - 20 dolarów. Po tym, jak sprawę opisały media za oceanem, wprowadzono równy model sprzedaży.   

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

AfroFuture - festiwal planowany na 3 sierpnia w Detroit w stanie Michigan - wzbudził w USA ogromne kontrowersje. 

Powodem był model sprzedaży wejściówek zaproponowany przez organizatorów. Wysokość ceny biletów była uzależniona od koloru skóry uczestników. 

Cena biletów zależy od koloru skóry

Jak podał "The Washington Post", czarnoskórzy kupując wejściówki przed 17 lipca mogli je nabyć za 10 dolarów. Takie same bilety dla osób z białą skórą były dwa razy droższe - za 20 dolarów. Natomiast bilety dostępne tuz przed samym festiwalem miały być dostępne dla czarnoskórych za 20 dolarów, a białych - 40 dolarów.

Część z zysków miała trafić na konto organizacji pozarządowej Afrofuture Youth. Pomaga ona czarnoskórej młodzieży i promuje idee afrofuturyzmu - ruchowi dążącego do opisania społeczności wywodzącej się z Czarnej Afryki w oparciu o elementy science-fiction, historii, sztuki i technologii,  

Po tym, jak sprawę opisały media i wywołała falę krytyki w mediach społecznościowych, z udziału w festiwalu zrezygnowała raperka Tiny Jag. Dodała, że zgodziła się na występ bez świadomości o systemie sprzedaży biletów, który nie reprezentuje jej poglądów.

Zareagowała również platforma sprzedaży Eventbrite, gdzie można było kupić bilety w rożnych cenach dla czarnoskórych i białych. W oświadczeniu dla CNN podkreśliła, że nie zezwala na promowanie wydarzeń, które wymagają opłacania innych cen w zależności od koloru skóry. 

Organizatorzy zmienili zdanie

Afrofuture Youth, organizator wydarzenia, w niedzielę poinformował o zmianie systemu sprzedaży biletów na festiwal - ustalono cenę 20 dolarów dla wszystkich uczestników (z możliwością wpłaty darowizny). Jako powód wskazano groźby od białych suprematystów, również pod adresem czarnoskórej młodzieży zaangażowanej w wydarzenie.

Dodano, że wiele wydarzeń kulturalnych w Detroit jest organizowana w taki sposób, że członkowie czarnoskórej społeczności nie mają szansy wziąć w nich udziału. 

Z kolei "The Washington Post" podkreślił, że to nie pierwszy w USA przypadek stosowania różnych cen w zależności od koloru skóry klientów.   

Dziennik przypomniał historię Tunde Wey, szefa kuchni z Nowego Orleanu z nigeryjskimi korzeniami, którzy zastosował eksperyment społeczny. W ubiegłym roku otworzył budkę z jedzeniem, gdzie przed zebraniem zamówienia rozmawiał z klientami o luce ekonomicznej pomiędzy czarnoskórymi i białmi Amerykanami. 

Po wysłuchaniu krótkiego wykładu, czarnoskórym klientom proponował lunch w cenie 12 dolarów, a białym dawał wybór - zapłacić tyle samo czy dać 30 dolarów, które zostanie podzielone pomiędzy członkami społeczności o innym kolorze skóry. 

Okazało się, że 80 proc. białych klientów płaciło więcej za posiłek, choć część rezygnowała z zakupu. 

Gazeta podkreśliła, że sprawa festiwalu z Detroit zbiegła się z trwającą kampanią przed przyszłoroczni wyborami prezydenckimi w USA. Jednym z jej gówych tematów jest kwestia rasowa. 

RadioZET.pl/The Washington Post/CNN