Zamknij

Prezes NBP: banki są odpowiedzialne za afery z frankowiczami

26.11.2020 11:42
Adam Glapiński: za afery z frankowiczami odpowiadają banki
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Kto odpowiada za aferę z kredytami frankowymi? Zdaniem prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego wyłącznie banki - podał "Puls Biznesu".

Adam Glapiński, który jest prezesem Narodowego Banku Polskiego (NBP) od 2016 roku, odpowiedział na list bankowców. Dotyczyło ono zajęcia stanowiska w związku ze spodziewanym w tym roku posiedzeniem Sądu Najwyższego w siedmioosobowym składzie, poświęconym problemowi rozbieżnego orzecznictwa sądów powszechnych w sprawach wytaczanych kredytodawcom przez frankowiczów.

"Bankowcy przytoczyli w nim znane już argumenty co do niewłaściwej, ich zdaniem, interpretacji wyroku TSUE z jesieni ubiegłego roku" - wskazał "Puls Biznesu". Kwestionowali ekonomiczny i prawny sens wyroków "złoty na LIBOR-ze", jak też negowali zasadność unieważniania umów kredytowych przez sądy - dodał dziennik.

Prezes NBP wskazuje winnych kryzysu frankowego

Następnie stwierdzili, jak relacjonuje dziennik, że Komitet Stabilności Finansowej (KSF) w otwartej komunikacji stanowiska skierowanym do Sądu Najwyższego powinien zawrzeć stanowisko, by sędziowie "balansując interesy stron sporu", ukształtowali jednolitą linię orzeczniczą w sprawach frankowych.

Zobacz także

"Na podstawie dotychczasowych doświadczeń oceniamy, że brak Państwa głosu w poniżej wymienionych kwestiach może doprowadzić do uchwały w kształcie zagrażającym możliwości sprawnego i bezpiecznego funkcjonowania sektora" - napisali bankowcy liście.

Według "PB" 18 listopada dostali od prezesa NBP odpowiedź. "Trzy strony tekstu, którego treść, styl i język, zdystansowany, miejscami kąśliwy, a nawet złośliwy, nie rokujący najlepiej dla sektora, jeśli chodzi o wsparcie tzw. instytucji sieci bezpieczeństwa (NBP, nadzór i resort finansów)" - oceniła gazeta.

Dziennik zwraca uwagę, iż na wstępie szef NBP stwierdza, że "zarówno bank centralny, jak i też KSF na bieżąco zajmują się problematyką frankową w kontekście wpływu na sytuację banków i stabilności finansowej". Wyjaśnia, że NBP nie jest instytucją właściwą do interpretacji przepisów prawa konsumenckiego, a tym bardziej wpływania na decyzje sądów - zaznaczył "PB".

Zobacz także

"Z niepokojem konstatuję, że państwa pismo wydaje się być próbą wywierania presji na bank centralny i KSF w celu podjęcia działań, które nie mieszczą się w mandacie tych instytucji" - napisał prof. Adam Glapiński. Dodaje, że pismo banków można postrzegać jako próbę przerzucenia odpowiedzialności na instytucje publiczne.

Tymczasem, jak relacjonuje odpowiedź szefa NBP dziennik, pełna odpowiedzialność za to, że umowy kredytowe zawierały zapisy kwestionowane teraz przez sądy, "spoczywa wyłącznie na zarządach banków", i nie ma tu nic do rzeczy fakt, że niektóre wyroki są kwestionowane przez banki podpisane pod listem.

Według gazety szef NBP twierdził, że instytucje nadzorcze wielokrotnie zwracały uwagę na ryzyko kredytów walutowych, natomiast banki je ignorowały. Przypominał, że już w 2011 r. sprawą zainteresowali się politycy i była ona przedmiotem prac Sejmu. "Nawet gwałtowny wzrost kursu franka w 2015 roku nie spowodował głębokiej korekty państwa stanowiska" - napisał w cytowanym przez dziennik liście Adam Glapiński.

Zobacz także

"Zauważam, że w piśmie krytycznie odnoszą się państwo do "znacznej części środowiska sędziowskiego". Proszę o informację, czy podobne w treści pismo wystosowali państwo do stowarzyszeń sędziowskich, aby uzmysłowić im wagę problemu" - stwierdził kąśliwie szef NBP. Dalej - jak wskazał dziennik - ironizował: "Wydaje się, że w dłuższej perspektywie należałoby też zaapelować do wydziałów prawa uniwersytetów, gdyż one kształcą przyszłych sędziów".

"W podsumowaniu listu prezes banku centralnego pisze, że dostrzega wagę problemu frankowego, co nie oznacza, że odpowiedzialność z zarządów banków ma być zdjęta, a NBP zacznie wpływać na decyzje sądów" - napisano w "PB". 

RadioZET.pl/Puls Biznesu