Zamknij

750 zł ulgi podatkowej dla kierowców. Recepta PiS na drogie paliwo

22.10.2021 19:45
tankowanie samochodu
fot. Marek BAZAK/East News

Polacy korzystający z sieci mają prawo do uwzględnieniu w rozliczeniu PIT ulgi internetowej, w ramach której mogą odliczyć część kosztów ponoszonych na wykup łącza. PiS postulował w 2012 roku, żeby podobne rozwiązanie wdrożyć na zakupy paliwa. Czy zdecyduje się na posłuchanie własnej rady, gdy jest u władzy?

Ceny paliw mocno wzrosły. To nie jedyny przejaw drożyzny wywołanej inflacją, jaka czeka nas w 2022 roku. Ekonomiści wyliczyli, że  wszystkie rachunki do zapłacenia będą „rachunkami grozy”, a na zapłacenie ich przeciętna rodzina będzie musiała wydać w ciągu roku o jedną pensję więcej, niż w 2021.

Szukający oszczędności kierowcy odkryli tajemną rządową stację paliw, na której ceny za benzynę i olej napędowy są wyraźnie niższe. Centrum Informacyjne Rządu oznajmiło, że obiekt jest otwarty dla wszystkich, co zachęciło osoby szukające oszczędności przy tankowaniu samochodu. Prawo i Sprawiedliwość opracowało już receptę, jak ulżyć kieszeniom kierowców: zaproponowało wprowadzenie specjalnej ulgi podatkowej. Czy lata później posłucha rad, których udzielało jako opozycja?

Ulga internetowa dla kierowców? 750 zł odpisu od podatku za zakup paliwa

Wyborcy mogą zapominać, ale co trafia do internetu, zostaje w internecie. Przekonał się o tym Jarosław Kaczyński, któremu przypomniano słowa wypowiedziane w 2012 roku, gdy paliwo z powodu wysokich cen za baryłkę ropy kosztowało około 6 zł za litr. Prezes PiS uważał wtedy, że rządzące PO powinno obniżyć akcyzę, żeby ulżyć portfelom Polaków.

W 2021 roku, za rządów PiS, ma już jednak znacznie inne zdanie na ten temat. Kaczyński stwierdził, że „nie należy uszczuplać dochodów państwa” i wysokie ceny paliw mają zostać, bo się budżetowi opłacają.

Inną receptę na złagodzenie problem wysokich cen paliw miała Beata Szydło, która zaproponowała, żeby kierowcy mogli odliczyć od podatku 750 zł wydanych na benzynę i olej napędowy.

To jest propozycja odpisu podatkowego od podatku PIT, coś na wzór ulgi internetowej. (…) Założyliśmy, że byłaby to kwota jakieś 750 zł rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile straciliśmy w ciągu roku rozrachunkowego na podwyżce paliw.

Beata Szydło

Szydło dodała, że brak reakcji ze strony PO na podwyżki cen paliw „to nie jest tak naprawdę wyraz bezradności, ale to brak dobrej woli”. Powodem miała być konieczność zasypania dziury budżetowej: ówczesny rząd miał „szukać pieniędzy tam, gdzie jest ich dużo i gdzie ten pieniądz jest łatwy”.

W 2021 roku historia się powtórzyła. PiS, który tym razem jest u władzy, nie widzi już potrzeby interweniowania państwa w sprawie wysokich cen paliw, koncentrując się na tłumaczeniu, że za PO Polacy i tak mogli sobie pozwolić na kupienie mniejszej ilości paliwa, gdyż płaca minimalna była wtedy niższa.

W 2012 roku baryłka ropy kosztowała jednak 130 dolarów, w 2021 roku cena za surowiec wynosi 80 dolarów. Różnica w cenie to nałożone na paliwa podatki oraz marża PKN Orlen, który chwali się znacznie wyższymi niż za czasów PO wynikami i zyskami. Nie wspomina jednak, że pieniądze pozyskuje od Polaków, którzy muszą kupować benzynę i olej napędowy w dyktowanych cenach, gdyż Koncern jest na polskim rynku praktycznie monopolistą.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl