Zamknij

500 plus zagrożone? Ekspert: potrzebujemy cudu gospodarczego

07.01.2021 17:16
Może zabraknąć pieniędzy na 500 plus
fot. pavlolozovyi/shutterstock (ilustracyjne)

Uszczelnianie VAT, czyli poprawa ściągalności podatków, miało być głównym źródłem finansowania polityki socjalnej Prawa i Sprawiedliwości, w tym programu 500 plus. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem – zaznaczają eksperci.

500 plus to czołowy program Prawa i Sprawiedliwości. Politykę socjalną rządu współtworzą też m.in. trzynastki i czternastki dla emerytów. Skąd rząd bierze na to pieniądze?

Pracodawcy RP alarmują, że efekt uszczelniania VAT, o którym rząd wspomina przy  niemalże każdej okazji, przesłał działać, a pieniędzy w budżecie jest mniej, niż oczekiwano.

500 plus zagrożone? Uszczelnianie VAT to fikcja

- Z reguły wydatkowej wynika też teraz, że efekty uszczelnienia w podatku VAT to jedynie 22 mld zł. To zaledwie połowa kosztów 500 plus. Gdyby dodać tylko 13-tkę i 14-tkę, to jedna złotówka z uszczelniania VAT musiałaby się cudownie przemienić w 3 złotówki, aby sfinansować tylko podstawowe programy socjalne PIS. A gdzie tarcze finansowe lub obniżki podatków? – mówi dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Motorem zapewniającym wpływy podatkowe, dzięki którym można sfinansować 500 plus, miało być bowiem uszczelnienie VAT. Pracodawcy RP w swojej publikacji piszą o „cudzie gospodarczym”. Okazuje się, że wspomniane uszczelnianie VAT finansować ma tarcze finansowe, 500 plus, trzynastki, czternastki….

Gdyby podliczyć wszystkie wydatki, jakie miały być owocami uszczelnienia, to mamy do czynienia z cudem na miarę biblijnego rozmnożenia chleba i ryb nad Jeziorem Galilejskim 

Pracodawcy RP

Eksperci zaznaczają, że bez cudownego „rozmrożenia” pieniędzy, nie uda się sfinansować podstawowych programów rządu. Skąd o tym wiemy? Pracodawcy RP przedstawiają jasne wyliczenia.

Sławomir Dudek pisze, że zgodnie z założeniem rządu, od 2016 roku dochody podatkowe miały systematycznie wzrastać. „Wzrost ten miał się zwiększać z roku na rok tak bardzo, że w 2020 roku byłoby to już o 50 mld zł więcej rocznych przychodów niż w porównaniu do roku 2015” – czytamy.

Tak się jednak nie stało. Ekspert dodaje, w noweli budżetu za 2020 rok wycofano wpływy na kwotę prawie 24 mld zł. „W tym wycofano prawie 11 mld zł skutków uszczelniania VAT! A to dlatego, że… taka część z tych skutków okazała się być wyłącznie tylko na papierze. Od 2019 r. luka VAT wyliczana zgodnie z metodologią europejską, zamiast bowiem spadać – rośnie” – czytamy.

Ekspert zaznacza, że w regule wydatkowej zapisuje się również skutki uszczelniania innych podatków (PIT, CIT, akcyza). Jest to jednak marne pocieszenie dla budżetu.  

Nawet jeżeli dodamy te dodatkowe uszczelnienie to bez cudu się nie obejdzie. Nie starczy nawet na 500 plus 

Sławomir Dudek

Nowe podatki, czyli jak rząd szuka pieniędzy

Sławomir Dudek pisze o bilansie danin publicznych. W takim zestawieniu widzimy, czy więcej podatków zwiększono, czy obniżono. Ekspert dodaje, że „jeśli nawet premier lub minister finansów nazywa jakiś podatek daniną czy opłatą, to nie znaczy, że przestaje on być podatkiem”. Jak czytamy, „bilans musi więc dotyczyć wszystkich danin publicznych”. Ekspert dodaje, że taki bilans co roku w ustawie budżetowej przedstawia Minister Finansów w ramach obliczania limitu wydatków wynikających ze Stabilizującej Reguły Wydatkowej (SRW).

Reguła ta obejmuje działania rządu polegające na zwiększaniu lub zmniejszaniu podatków. Jeśli rząd zwiększa podatki, zwiększa też bazę podatkową i redukuję lukę w podatkach. Jeśli obniża daniny lub wprowadza ulgę, to musi pomniejszyć limit wydatkowy. Z licznych deklaracji premiera Morawieckiego wynika, że rząd głównie obniżał podatki. Czy rzeczywiście tak jest?

W ustawie budżetowej na 2021 rok zapisano 8 mld zł ekstra w budżecie. Skąd te pieniądze? Polacy będą obciążeni nową opłatą mocową w rachunkach za prąd, zapłacą też więcej za słodkie napoje, czy „małpki” z alkoholem. Spółki komandytowe opłacą po raz pierwszy CIT, zaś emigranci zarobkowi dorzucą swoje do budżetu i nie skorzystają z ulgi abolicyjnej, którą rząd właśnie zlikwidował.

Są też „dobre zmiany”, przynajmniej dla biznesu. Budżet straci, zaś przedsiębiorcy zyskają m.in. na nowym progu dla ryczałtu, czy estońskim podatku CIT. Bilans strat i wpływów podatkowych i tak wychodzi na plus dla państwa.

-  Cudowne rozmnożenie złotówek z uszczelnienia nie nastąpiło. Jest za to jasne, że polityka rzekomego obniżania podatków polega na tym, że owszem, rząd jedną ręką trochę oddaje. Chwilę potem obiema już rękoma – zabiera – podsumowuje ekspert.

RadioZET.pl/Pracodawcy RP