500 plus na pierwsze dziecko i trzynasta emerytura. Tłumaczymy co obiecał PiS

Piotr Drabik
24.02.2019 12:47
500 plus na 1 dziecko 2019. Trzynasta emerytura. Tłumaczymy co obiecał PiS
fot. PAP/Radek Pietruszka

Rozszerzenie programu 500 plus, trzynasta emerytura dla seniorów i PIT 0 dla młodych - to najważniejsze propozycje ekonomiczne z sobotniej konwencji PiS. Tłumaczymy, co partia rządząca obiecała Polakom przy okazji najnowszej kampanii wyborczej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Na kogo będziesz głosować w wyborach?

Liczba głosów:

500 plus na pierwsze dziecko

Podczas sobotniej konwencji PiS w Warszawie partia rządząca przedstawiła pięć najważniejszych założeń nowej podstawy programowej przed wyborami do Parlamentu Europejskiej i Sejmu. Obietnicą, która ma przekonać rodziców, jest rozszerzenie rządowego programu 500 plus

- Mamy nowy program, program trudny. Pierwszy jego punkt to 500 plus od pierwszego dziecka - oświadczył prezes PiS. Świadczenie po nowemu ma być dostępne już od 1 lipca tego roku.

Zobacz także

Do tej pory z 500-złotowego świadczenia co miesiąc mogli skorzystać rodzice tylko na drugie i kolejne dziecko bez kryterium dochodowego. Te pieniądze mogły również otrzymać najuboższe rodziny, których dochód na osobę na przekroczył progu 800 zł netto (w przypadku wychowywania dziecka niepełnosprawnego 1200 zł netto).

Zdaniem dr Sławomira Kuźmara, adiunkta w Katedrze Makroekonomii i Badań nad Rozwojem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, dzięki rozszerzeniu programu 500 plus na pierwsze dziecko i trzynasta emerytura wzrośnie konsumpcja wewnętrzna.

- Rozszerzenie programu 500 plus i tak zwana trzynastka dla emerytów poprawi konsumpcję wewnętrzną i wpłynie to na funkcjonowanie gospodarki przynajmniej w perspektywie roku czy dwóch. Jednak później ten pozytywny efekt będzie słabł – stwierdził Kuźmar.

Zastrzegł jednocześnie, że na razie nie wiemy, czy rozszerzenie programu 500 plus będzie uzależnione od progu dochodów czy nie. - Gdyby się okazało, że ma to być dopłata dla wszystkich, to koszty programu znacząco wzrosną i trudno jednoznacznie przewidzieć, jaki będzie to miało wpływ na przyszłe budżety państwa – stwierdził Kuźmar.

Według głównego ekonomisty banku ING Rafała Beneckiego program 500 plus na pierwsze dziecko może kosztować budżet w tym roku 8,5 mld zł, a w przyszłym wydatki ma ten cel sięgną 18 mld zł.  

Zobacz także

Z kolei opozycja podkreśliła, że 500 plus na pierwsze dziecko nie jest oryginalnym pomysłem PiS.

Rzecznik PO Jan Grabiec przypomniał, że 5 lutego 2016 roku jego partia złożyła w Sejmie projekt ustawy mówiący o 500 plus na pierwsze dziecko.

- Debata na temat 500 plus w dniu 11 lutego i nasze poprawki mówiące o 500 plus dla samotnych rodziców. To wszystko zostało przez PiS odrzucone, a nasza ustawa 500 plus na pierwsze dziecko do dzisiaj przez Sejm nie została rozpatrzona - podkreślił Grabiec.

Do obietnicy PiS odniósł się również prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz.

- To już jest pierwszy sukces wielkiej koalicji, naszej koalicji, bo przez trzy lata nie udało się wprowadzić 500 zł na pierwsze dziecko, a jak powstał rywal bardzo silny, to od razu prezes Kaczyński zmienił zdanie - zaznaczył polityk.

Trzynasta emerytura

Kolejną wyborczą obietnicą PiS jest tzw. trzynasta emerytura w wysokości 1100 złotych. 

- Zrobimy to w tym roku, i zrobimy wszystko, żeby uczynić to także w przyszłym i w następnym - zadeklarował Kaczyński. Jak dodał, pomoc ta ma być wypłacana od maja.

Podkreślił, że pomoc emerytom ma być elementem zmniejszania różnic majątkowych w polskim społeczeństwie.

Zobacz także

Warto przypomnieć, że bez względu na obietnice PiS od 1 marca najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renta rodzinna i renta socjalna wyniosą 1100 zł (obecnie jest to 1029,80 zł). Natomiast najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrośnie z 772,35 zł do 825 zł.

- Osoby starsze stanowią znaczną część wyborców PiS, a tym postulatem prezes Kaczyński puścił do nich oko, podarował coś w rodzaju prezentu. A deklarując konkretną datę zwiększył moc tej obietnicy - ocenił Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych.

Dodał, że emerytury w Polsce nie są wysokie, ale „trzynastka” nie poprawi kształtu systemu emerytalnego.

- Lepiej by było przeznaczyć te same środki na rozwiązanie problemów realnie doskwierających osobom starszym, czyli np. wesprzeć rosnącą liczbę osób, które otrzymują emeryturę niższą niż minimalna. To jednak nie sprzedałoby się politycznie tak dobrze jak "trzynastka" - powiedział Owczarek.

Z kolei zdaniem głównego ekonomisty banku ING Rafała Beneckiego "trzynastka" dla emerytów to koszt rzędu 10 mld zł.

Do zapowiedzi PiS-u odniósł się na Twitterze szef klubu PO-KO Sławomir Neumann, oceniając propozycje PiS jako wyraz "desperacji" szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Zobacz także

"PJK (prezes Jarosław Kaczyński - przyp. red.) w desperacji po #TaśmyKaczyńskiego proponuje projekty którym był przeciwny czyli 500 plus na pierwsze dziecko i 13. emerytura. Wybory będą o tym czy PL pozostanie w UE czy będziemy świadkami dalszego #Polexit" - ocenił polityk.

Odnosząc się do "trzynastki" dla każdego emeryta lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że PSL ma program lepszy, czyli emeryturę bez podatków.

- Nie jednorazowe wsparcie w roku 2019, tylko na stałe emerytura bez podatku poparta tysiącami podpisów, dziesiątkami, setkami tysięcy podpisów naszych rodaków i to jest nasz argument, to jest nasz podstawowy element programu - powiedział. Jak podkreślił, PSL będzie popierać każde wsparcie dla emerytów i rencistów.

PIT 0 dla młodych

- PiS pomoże młodym ludziom wchodzącym w życie. Nie będzie podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia - zapowiedział w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Do nowej propozycji programowej PiS odniósł się w sobotę programie TVP1 "Gość Wiadomości" premier Mateusz Morawiecki.

- Program niepłacenia podatku przez osoby do 26. roku życia będzie dotyczył wszystkich młodych ludzi, którzy mają umowy o pracę, ale również umowy zlecenie - powiedział szef rządu.

Zobacz także

Jak poinformował, "łączny koszt programu to około 3 mld złotych rocznie".

- W Polsce mamy jeden z największych klinów podatkowych, czyli kosztów pracy. Dlatego uważam, że w przypadku osób zaczynających pracę to może być argument do ograniczenia szarej strefy, bo bardzo często ci najmłodsi decydują się na nieformalne stosunki pracy – ocenił dr Sławomir Kuźmar, adiunkt w Katedrze Makroekonomii i Badań nad Rozwojem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Dodał, że likwidacja PIT dla najmłodszych pracowników, jako jeden z wielu czynników, może ograniczyć skłonność młodych Polaków do wyjazdów za granicę w poszukiwaniu pracy.

Natomiast w ocenie głównego ekonomisty banku ING Rafała Beneckiego, obietnice socjalne będą wymagały nowelizacji budżetu, ale jednocześnie zwrócił uwagę, że PIT i podniesienie kosztów uzyskania prawdopodobnie będą obowiązywały dopiero w przyszłym roku.

Dodał, że prezes PiS mówił, że szczegóły tych rozwiązań zostaną podane do końca września, ale konstytucja RP mówi, że zmiany, np. w PIT, trzeba wprowadzić do końca listopada, by można je dla podatników wprowadzić od początku roku. A więc będą one obowiązywały w 2020 roku.

Bardzo krytycznie do propozycji PiS-u odniósł się poseł i lider ugrupowania Teraz! Ryszard Petru

Jego zdaniem, "500 plus na pierwsze dziecko to 45 mld złotych, trzynasta emerytura to 10 mld złotych, powrót połączeń autobusowych to 1,5 mld złotych, likwidacja PIT-u dla osób do 26 roku życia to 2 mld złotych - w sumie 60 mld złotych".

- To jest trzy razy więcej, niż dotychczasowe wydatki na program 500 plus - powiedział Petru.

Zobacz także

Obniżenie kosztów pracy

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział obniżenie kosztów pracy przez co najmniej dwukrotne podniesienie kosztów uzyskania przychodu oraz obniżenie PIT-u dla wszystkich osób pracujących.

Zdaniem głównego ekonomisty banku ING Rafała Beneckiego, podniesienie kosztów uzyskania przychodów nie tylko spowoduje podniesienie dochodów dla młodych ludzi, ale może także zaktywizować najmniej zarabiających lub może np. zachęcić do wyjścia z szarej strefy i podjęcia legalnej pracy.

Dopytywana przez dziennikarzy rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, czy rząd przedstawi wyliczenia kosztów tych propozycji, odparła, że "nie wyobraża sobie, by było inaczej".

Zobacz także

Przywrócenie połączeń autobusowych

Kaczyński zadeklarował też przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych, aby podwoić liczbę przejechanych kilometrów do jednego miliarda z pół miliarda obecnie.

- W Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat połączenia autobusowe, głównie PKS, zostały zredukowane o połowę z prawie miliarda przejechanych kilometrów do niespełna pół miliarda. Przywrócimy to, przywrócimy ten miliard, przywrócimy połączenia - zapowiedział prezes PiS.

- Te połączenia, o których mówiłem, połączenia autobusowe, dotyczą oczywiście wszystkich, całej Polski, także wielkich miast, ale przede wszystkim mniejszych miast i wsi - dodał.

Krytycznie do tej propozycji odniósł się szef klubu PO-KO Sławomir Neumann. 

Zobacz także

- Prezesie Kaczyński, Premierze Morawiecki czy już zapomnieliście, że to wasza ustawa z 2016 r firmowana przez senatora G. Czeleja doprowadziła do likwidacji wielu połączeń PKS w powiatach i upadek wielu tych firm? - zapytał.

Z kolei zdaniem prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza przywrócenie połączeń autobusowych to jest program jego partii, który jest realizowany w samorządach.

- Mam nadzieje, że zaraz popłyną pieniądze rządowe do samorządów na to, żeby te połączenia były realizowane i będziemy pilnować, żeby tak było - zapowiedział.

Podsumowując pięć propozycji wyborczych PiS premier Morawiecki przyznał, że zaproponowane programy nie są tanie.

- W skali roku łącznie będzie to kosztowało około 40 mld zł. To są duże programy, ale one mają również charakter inwestycyjny, bo zwiększenie mobilności między powiatami (przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych – przyp. red.), czy inwestycja w polskie rodziny, w edukację (...), to jest lepszy wypoczynek, wyżywienie (...). Wiedza naszych dzieci zwróci się naszej gospodarce – wskazał szef rządu.

RadioZET.pl/PAP/PTD