Zamknij

500 plus do likwidacji? Gowin: konieczne będą bolesne dla Polaków cięcia

16.08.2021 17:03
dziecko z banknotem 500 zł
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Przez konieczność przestrzegania reguły wydatkowej polski budżet w 2023 roku czekają „drastyczne cięcia” – zdradził Jarosław Gowin. Polityk po usunięciu z rządu Zjednoczonej Prawicy ujawnia, jakie tajemnice trzyma w sekrecie PiS.

500 plus zapewnia rodzicom trwały dodatkowy dochód, a obozowi rządzącemu nieustające poparcie wyborcze. Wiele wskazuje na to, że pomysł na świadczenie powstał za czasów rządów PO-PSL i to ta koalicja wdrożyłaby program, gdyby nie przegrana w wyborach parlamentarnych. Rodzina 500 plus traktowana jest jako świętość: kto podniesie na pieniądze dla rodziców rękę, może być pewny odpływu wyborców.

Mimo kryzysu wywołanego przez pandemię rząd z wypłat świadczeń nie zrezygnował, powtarzając jak mantrę, że 500 plus nie jest zagrożone i będzie kontynuowane. Z wypowiedzi byłego wicepremiera Jarosława Gowina wynika jednak, że program może być zagrożony. Z powodu gwałtownego wzrostu długu publicznego, który w 2020 roku urósł o tyle samo, co w czasie wcześniejszych 10 lat, konieczne będą „bolesne dla Polaków cięcia budżetowe”. Czy to znaczy, że nadchodzi koniec 500 plus?

500 plus do likwidacji w 2023 roku? W budżecie nie będzie pieniędzy

Jarosław Gowin tekę ministra rozwoju, pracy i technologii oraz stanowisko wicepremiera stracił, gdyż coraz bardziej otwarcie krytykował Polski Ład. Wskazywał przede wszystkim, że wbrew zapowiedziom rządu oznaczać on będzie podwyżki podatków i drożyznę, a nie obniżkę zobowiązań do fiskusa.

Po rozstaniu się ze Zjednoczoną Prawicą szef Porozumienia jeszcze śmielej wskazuje na informacje, o których rząd woli nie wspominać. Według Gowina PiS tak zaciekle stara się przeforsować Polski Ład, gdyż ma on się stać dosłownie funduszem wyborczym formacji w następnych wyborach parlamentarnych.

Gdy patrzę na to z dzisiejszej perspektywy, Polski Ład wydaje się próbą ucieczki do przodu. Liderzy PiS-u zdali sobie sprawę z tego, że dalsze zadłużanie staje się po prostu niemożliwe. Dlatego rzutem na taśmę chcą przetransferować ogromne środki do tych grup społecznych – jak emeryci czy osoby najmniej zarabiające – w których PiS ma stosunkowo największe poparcie.

Jarosław Gowin

Pieniądze zabrane grupom społecznym kojarzonym ze wspieraniem opozycji – klasie średniej i przedsiębiorcom – mają być rozdawane od 1 stycznia 2022 roku emerytom oraz osobom o niskich wynagrodzeniach, kojarzonych z elektoratem PiS. Plan Kaczyńskiego zakłada według Gowina przeprowadzenie wcześniejszych wyborów na wiosnę 2022 roku, tak by skorzystać na wzroście poparcia wśród swoich wyborców.

Pośpiech ten ma zdaniem byłego wicepremiera także drugie dno: PiS wie, że w 2023 roku z powodu zbyt wysokiego zadłużenia konieczne będą „drastyczne cięcia budżetowe”. Oznaczać to może między innymi likwidację lub ograniczenie 500 plus, a tego (lub zabrania innych programów socjalnych) wyborcy przy urnach by nie wybaczyli.

Celem Kaczyńskiego ma być więc „zdążenie z wyborami przed drastycznymi cięciami budżetowymi, które będą niezbędne w 2023 roku”. Nie uda się to bez wprowadzenia Polskiego Ładu, podwyżki podatków i przetransferowana środków do elektoratu PiS.

Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, nazwany błyskawiczne 1000 plus, miał obwiązywać od 1 stycznia 2023 roku – a więc wejść w życie bezpośrednio przed wyborami. PiS zmienił jednak zdanie i program ma zostać wdrożony rok wcześniej, podobnie jak gwarancje wkładu własnego dla rodzin kupujących mieszkania oraz spłata części kredytu dla rodzin wielodzietnych.

Ma to podnieść popularność rządu i pozwolić na zwycięstwo w przedterminowych wyborach – według Gowina PiS zdaje sobie sprawę, że w 2023 roku nie będzie mógł sobie pozwolić na takie szastanie pieniędzmi podatników.

Cięcie wydatków budżetowych może być ogromne. Ofiarą paść może nawet 500 plus – program być może nie zostanie zlikwidowany w całości, ale pojawić się może kryterium dochodowe,  jak w przypadku 14. emerytury. Obecnie więcej środków z programu trafia do rodzin bogatych, niż biednych.

RadioZET.pl/Business Insider Polska