Zamknij

ZUS zakwestionował podpis kobiety cierpiącej na chorobę Parkinsona

11.12.2019 19:15
500 plus dla niesamodzielnych. ZUS zakwestionował podpis cierpiącej na chorobę Parkinsona
fot. vivooo/Shutterstock (ilustracyjne)

Urzędnicy ZUS-u zakwestionowali podpis emerytki, która jest częściowo sparaliżowana i cierpi na chorobę Parkinsona. Pani Ludwika starała się o 500 plus dla niepełnosprawnych - podała "Gazeta Wyborcza".   

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Jak podał dziennik, sprawa dotyczy pani Ludwiki starającej się w krakowskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) o wypłatę 500 plus dla niepełnosprawnych.

Świadczenie przysługuje osobom niezdolnym dla samodzielnej egzystencji, a pieniądze wypłacane są od października tego roku. Emerytce przysługiwało świadczenie w wysokości 381,80 zł. Dlaczego?

Zobacz także

ZUS zakwestionował podpis chorej kobiety

W przypadku 500 plus dla niepełnosprawnych obowiązuje zasada "złotówka do złotówki". Pełną kwotę otrzymują tylko osoby, których dochód nie przekracza 1,1 tys. zł na osobę. 

Wniosek o świadczenie w krakowskim oddziale ZUS-u złożył syn kobiety - Szymon. W rozmowie z "Wyborczą" podkreślił, że w momencie składania dokumentacji żaden z urzędników nie miał zastrzeżeń. Wniosek miał być rozpatrzony w ciągu 30 dni.

Po tym okresie do pani Ludwiki zadzwoniła pracownica ZUS-u informując, że złożony na wniosku podpis nie zgadza się z wzorem. 

Urzędnik powiedział, że ma wątpliwości co do autentyczności podpisu mamy, bo nie zgadza się on z podpisami składanymi na dokumentach, które ZUS ma w archiwum. Wyjaśniłem, że mama jest schorowana i ma problemy z posługiwaniem się długopisem. Dodałem, że przy takim obciążeniu to pismo i tak jest dobre

Szymon, syn pani Ludwiki

Zobacz także

Według relacji mężczyzny urzędniczka ZUS-u miała przyjąć wyjaśnienia i liczył na szybkie zakończenie sprawy.

Pan Szymon po godzinie otrzymał telefoniczne wezwanie do oddziału Zakładu, aby potwierdził fakt, że jest opiekunem matki. 

Gdy dopytałem, jak to ma wyglądać, urzędnik odpowiedział, że takie zdanie mam napisać na kartce papieru. To jakiś absurd. Dodałem, że ZUS dokładnie prześwietla osobę niepełnosprawną, która od lat figuruje w systemie i co miesiąc otrzymuje emeryturę na to samo konto. Pomyślałem też, co by się stało, gdyby telefon odebrała mama? Przecież takie podważanie wiarygodności jej oświadczenia mogło się odbić na jej zdrowiu

Szymon, syn pani Ludwiki

"Bardzo przepraszamy"

Co na to ZUS?

- Niestety minęło sporo czasu od wizyty pana Szymona na sali obsługi klienta. Dlatego trudno odnieść się do całego przebiegu rozmowy. Pracownik nie pamięta wszystkich jej szczegółów. Jeżeli faktycznie nie została przekazana informacja albo nie została przekazana wystarczająco jasno, że konieczne jest złożenie dodatkowych dokumentów, to bardzo przepraszamy - komentowała Anna Szaniawska, regionalny rzecznik prasowy ZUS-u w Małopolsce, cytowana przez "Wyborczą".

Ostatecznie pani Ludwika otrzymała decyzję o przyznaniu świadczenia. Jednak według syna kobiety, pomogła dopiero interwencja mediów.

Zachowanie urzędników ZUS-u uważam jednak za skandaliczne i zmierzające do zniechęcenia do składania wniosków. Gdyby nie interwencja dziennikarza nie wiadomo, co by dalej wymyślali, bo patrząc na dziwne i pokrętne wytłumaczenia, można się już wszystkiego spodziewać! Tymczasem wiele osób nie ma, tak jak moja mama, osoby, która powalczy o ich prawa i godność. Co z nimi?

Szymon, syn pani Ludwiki

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza