Zamknij

5 zł za tanie piwo. Rząd po cichu szykuje podwyżkę

19.02.2021 18:26
sprzedawczyni z piwem
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER/East News

Podatek od piwa zdenerwował Polaków. Informacje o nim były wyciekiem kontrolowanym: rząd chciał sprawdzić, jak na perspektywę znacznej podwyżki cen złocistego trunku zareagują Polacy. I czy wybaczą ją do wyborów.

Piwo niezmiennie cieszy się dużą sympatią wśród Polaków. To właśnie po ten trunek sięgamy najchętniej i najczęściej, wydając na niego miliardy rocznie. Niższa niż w przypadku innych alkoholi akcyza zaczyna irytować rządowych miłośników podatków, którzy już wyliczyli, że po drobnej korekcie w przepisach do wzięcia będzie dodatkowe 5 mld zł rocznie.

Jak wyliczyli browarnicy, podwyższenie akcyzy spowodowałoby wzrost średniej ceny półlitrowego trunku z 3 na 5 zł. Rząd okazji na dodatkowe wpływy budżetowe nie chce odpuścić – jak zdradził „Gazecie Wyborczej” informator z kręgów rządowych, „wyciek” informacji o planowanej podwyżce był tak naprawdę sondowaniem tego, na co mogą sobie z piwem pozwolić rządzący.

Podatek od piwa podniesie średnią cenę za butelkę do 5 zł. Rząd sonduje, czy ujdzie mu to na sucho

Akcyza w przypadku piwa jest obecnie niższa, niż dla alkoholi mocnych. Jak podaje branża, w przypadku butelki wódki wycenionej na 20 zł akcyza stanowi jej większość: 12,55 zł. Producenci piwa, sprzedając produkt za 3 zł, odprowadzają od niego znacznie niższy podatek akcyzowy.

Zrównanie stawek dla wszystkich rodzajów alkoholu, za którym lobbuje przemysł spirytusowy, czyli producenci wódki, odbiłoby się mocno na cenach piwa. Browarnicy wieszczą załamanie popytu.

Dokładnie nikt tego panu nie wyliczy, ale można przyjąć, że skoro średnia cena półlitrowej butelki piwa to dziś 3 zł, to po wzroście akcyzy plus marże i VAT ostateczna cena wzrośnie do ok. 5 zł. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę wrażliwość cenową piwa i fakt, że do tej pory drożało o 20 gr rocznie. Czyli po zmianach zdrożałoby skokowo o tyle, co w dziesięć lat…

browarnik dla „Gazety Wyborczej”

Politycy obozu rządzącego w czasie nieoficjalnych rozmów przyznają, że trwa sondowanie opinii publicznej w tej sprawie. Rząd czeka na dobry moment, żeby ogłosić plany podwyższenia podatku. Elementem strategii przygotowującej do tego ruchu miało być między innymi pokazywanie nieodpowiedzialnego zachowania turystów w Zakopanem, do jakiego miało dość po wypiciu kilku piw. Jeśli uda się przekonać, że to z tego powodu trzeba było przywrócić restrykcje, sympatia do piwoszy może znacznie spaść.

Dziura budżetowa jest ogromna i rząd musi znaleźć sposób, żeby ją zasypać. Ministerstwo Finansów, które oficjalnie zaprzecza wszczęciu prac nad podwyższeniem akcyzy na piwo, chce nawet zatrudnić ekspertów, którzy będą zajmować się wymyślaniem i wdrażaniem nowych podatków.

Podczas pierwszego lockdownu, w marcu 2020 roku, rozważano wprowadzenie częściowej prohibicji i zakazu sprzedaży alkoholu po godz. 19-20. Z pomysłu szybko się wycofano po wyliczeniu, że oznaczałoby to spadek przychodów budżetowych.

Browarnicy alarmują, że zrównanie akcyzy dla piwa i wódki odbije się na sytuacji 20 000 rolników, którzy sprzedają zboże i chmiel niezbędny do produkcji piwa. Dodali, że wszędzie w Europie relacja między opodatkowaniem wódki i piwa jest taka sama i wynosi 3:1. Nie ma żadnego kraju w Unii Europejskiej, w którym akcyza byłaby zrównana.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza