W Polsce rośnie liczba niewypłacalnych firm

Olga Papiernik
20.03.2018 10:56
załamany biznesmen
fot. East News

Liczba niewypłacalności polskich firm wzrosła o 8% r/r do 76 w lutym 2018 r., podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego, podano.

"Liczba niewypłacalności wzrosła po lutym r/r w woj. mazowieckim, wielkopolskim, pomorskim i lubelskim. Mimo obiektywnie dużej liczby niewypłacalności w lutym na tle reszty kraju w woj. śląskim (9) i dolnośląskim (6), dynamika niewypłacalności jest w nich ujemna" - czytamy w komunikacie.

Wśród spostrzeżeń dotyczących niewypłacalności polskich firm eksperci wymienili:

- budownictwo - mniej niewypłacalności firm wykonawczych, ale aż 7 z 11 przypadków to wznoszenie budynków, jeśli doliczymy prace wykończeniowe przy nich, to widać, że kłopoty mają obecnie firmy zaangażowane w budownictwo mieszkaniowe. Kryzys, a przynajmniej płytki rynek w "zimowym okienku" w mniejszych miejscowościach, gdyż to w nich działały wspomniane firmy.

- firmy produkcyjne - poza zaopatrzeniem budownictwa (konstrukcje i wyroby metalowe, drewno) były to m.in. 4 przypadki firm z sektora upraw rolnych i leśnictwa; w branży spożywczej 3 z 5 niewypłacalnych w lutym firm związane było z branżą mięsną (bezpośrednio lub pośrednio).

- usługi - najwięcej niewypłacalności to firmy z sektora obsługi nieruchomości i inwestycji, reklamy, placówki lecznicze.

- handel hurtowy - dominują problemy związane z zaopatrzeniem budownictwa, ale największa upadłość miała miejsce w handlu elektroniką.

- Na cenzurowanym jest mimo wszystko budownictwo. Sam sektor notuje obecnie niezłe wyniki, ale… O realiach w budownictwie nie świadczy jedynie wzrost wartości prac budowlanych, ale także stojący za tym (lub taki, który powinien się z tym wiązać) przepływ środków w branży. Poprawy nie odczuwają specjalnie dostawcy - więc zaopatrujące budownictwo firmy to wciąż największa grupa firm mających ostatnio kłopoty z płynnością zarówno w sektorze produkcyjnym (10 z 25 niewypłacalności), jak i hurtowym (3 niewypłacalności z 6). Jeśli budownictwo liczylibyśmy jako całość firm zaangażowanych - wykonawcy prac, jak i dostawcy materiałów, to stanowi ono 1/3 wszystkich niewypłacalności, a przecież jeszcze dodatkowo w sektorze usług mieliśmy do czynienia z problemami firm obsługujących procesy inwestycyjne. Tempo spłaty zobowiązań jest bowiem tylko marginalnie lesze w budownictwie niż w bardzo złym pod tym względem zeszłym roku, mimo tego, że do branży wpłynęły już spore środki z nowej perspektywy. Otwarte pozostaje pytanie, jak w przyszłości na płynność mniejszych podmiotów, w tym wyspecjalizowanych podwykonawców dużych inwestycji, wpłyną nie tylko rosnące koszty pracy, ale też ustawowe zmiany (po odwróconym VAT - w tym roku JPK) - podsumował członek zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka Tomasz Starus.

Zobacz także

ISBnews/OP