Ogromny dług gapowiczów. Rekordzista ma do oddania ponad 312 tys. zł

Piotr Drabik
06.02.2019 12:59
Transport. Prawie 400 mln zł długu gapowiczów. Rekordzista ma do spłaty 312 tys. zł
fot. Grand Warszawski/Shutterstock (ilustracyjne)

Prawie 400 milionów złotych wynosi dług gapowiczów. Według Krajowego Rejestru Długów większość z nich stanowią mężczyźni. Osoby, które nie płacą za bilety, stanowią około 18 proc. pasażerów transportu publicznego.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Jak podał Krajowy Rejestr Długów, na początku lutego liczba biletowych dłużników przekroczyła 311 tysięcy i jest o ponad 24 tysiące większa niż rok wcześniej.

Największą kwotę do spłacenia mają gapowicze z województwa śląskiego (prawie 114 mln zł) oraz z Wielkopolski (ponad 112,6 mln zł). Tam też jest najwyższa średnia wysokość zadłużenia przypadająca na jednego gapowicza. Wynosi ona odpowiednio ok. 1,6 zł (woj. śląskie) i ponad 2,2 tys. zł (woj. wielkopolskie). Na kolejnych miejscach – jak czytamy w raporcie – znajdują się pasażerowie z województwa łódzkiego (ok. 1,8 tys. zł) i kujawsko-pomorskiego (ok. 1,1 tys. zł). Średnia wysokość mandatowych zadłużeń przypadająca na gapowicza w innych częściach Polski nie przekracza tysiąca zł.

Zobacz także

Kto najczęściej jeździ bez biletów?

Jak podano, „na gapę” jeżdżą najczęściej pasażerowie między 26. a 35. rokiem życia.

Zwykle – jak pisze KRD – są to osoby bez wyższego wykształcenia, bezrobotne lub zatrudnione na umowę o dzieło czy zlecenie. Aż 66 proc. z nich stanowią mężczyźni.

Zobacz także

Ile do spłaty ma rekordowy gapowicz?

Kobiety – jak wynika z raportu – dużo rzadziej decydują się na podjęcie ryzyka związanego z przejazdem bez ważnego biletu (ok. 34 proc.). Najbardziej zadłużona „gapowiczka” ma do spłacania ponad 70 tys. zł.

Rekordzistą – jak podkreślono w raporcie – jest mężczyzna z województwa zachodniopomorskiego. Wysokość jego długu z tytułu nieopłaconych biletów za przejazdy to ponad 312 tys. zł.

KRD podała również, że „jedna trzecia gapowiczów uważa, że jazda bez biletu jest sposobem na oszczędzanie pieniędzy”. Na łut szczęścia pozwalający na uniknięcie kontroli liczy 36 proc., natomiast ponad połowa badanych broni się, że opłaty za przejazdy są za wysokie. 

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD